czerwca 11, 2018

Broken silence

Broken silence
Broken silence
Autor: Natasha Preston
Wydawnictwo: Feeria Young
Strony: 384


„Broken Silence” to druga część z cyklu „Silence” opowiadająca dalsze losy Oakley, którą dane było nam poznać w pierwszej części tomu. Podczas którego poznawaliśmy skrywaną przez dziewczynę tajemnice, która jak się zdawało, nie może nikomu wyjawić, gdyż skończyłoby się to dla całej rodziny źle, gdyby prawda wyszła na jaw. W tej części dowiadujemy się, że akcja toczy się cztery lata po wydarzeniach z pierwszego tomu. Wraz z matką i bratem mieszkają w Australii, jednak czas, kiedy to mieli spokój, kończy się nieuchronnie z datą procesu, podczas którego wszystko dobiegnie końca. Dziewczyna postanawia wrócić do Anglii i zakończyć wszystko ostatecznie. Jednak czy ta podróż będzie łatwa, gdy do świadomości wrócą dawne uczucia. Uczucia Oakley nie zniknęły względem Cole’a, jednak jak to jest z nim? Czy dalej potrafi względem dziewczyny otworzyć swoje serce? Czy czeka ich wspólna przyszłość? Jeden problem się zamyka, a tworzą następne, gdy uczucia stoją na pierwszym planie.

Od momentu, gdy skończyłam czytać pierwsza część, nie byłam pogodzona z faktem, że musiało się to tak skończyć, że sama dziewczyna wyjechała poza kraj, by gdzieś zupełnie indziej zacząć swoje życie. Bałam się z tego powodu, że gdy wróciła na czas procesu do Anglii miłość, jaka była między nią a Colem nie przetrwa próby czasu i w żaden sposób nie będzie im pisana przyszłość. Sam on zaś przez te lata, skończył naukę, ma swoją wymarzoną pracę, a teraz planuje kupić dom. Gdy dochodzi do ich ponownego spotkania, dostrzega w dziewczynie wiele zmian, jest zdeterminowana, pewna siebie, odmieniona, jednak dalej jest to osoba, która kocha. Przez całą akcję kibicowałam im, by się udało, gdyż chyba bym nie przeżyła, jeśli wszystko by się skończyło źle. Dostrzegałam wiele zmian, które wpłynęły na cały przebieg książki pozytywnie. Znów z chęcią czytałam dalsze losy Oakley. Podobała mi się ta ewolucja, jaka przeszła jej postać, to, że nie jest statyczna, zaś całej to historii dawało smaku, dzięki któremu czytało się przyjemnie.

Ponadto, co mnie pozytywnie zaskoczyło, w książce znajdziemy bonusową opowieść „Silence Night”, w której jeszcze przez krótką chwilę jest nam dane obserwować losy naszych bohaterów. Jest to pozycja, po którą bez wątpienia warto przeczytać, zobaczyć jak jest pełna emocji, zarówno tych dobrych, jak i złych, jak potrafi być pełna ciepła i miłości opowieścią, która bez zająknięcia, przyjemnie mi się czytało i niezmiernie mi miło ją wam polecić.

czerwca 11, 2018

99 dni lata

99 dni lata
99 dni lata
Autor: Katie Cotugno
Wydawnictwo: Feeria Young
Strony: 420 


„99 dni lata” Jest idealna, a przede wszystkim lekka książka, która opowiada o zmaganiach młodej bohaterki imieniem Molly, która przeżywa swoje nastoletnie życie dość w burzliwy sposób, gdy zawładnęła nim najważniejsza ze wszystkich emocji, miłość. Swoja większą część życia spędza z rodziną Donnellych, z tego tez powodu rodzi tam się jej uczucie to jednego z braci imieniem Patrick, a niedługo później rozkwita między nimi uczucie, które niestety szybko zostaje zniszczone przez główną bohaterkę. Gdy zdradziła go z jego własnym starszym bratem. Sama tajemnica jest dobrze skryta i nikt się o niej nie miał prawa dowiedzieć, gdy nie było jak. Do czasu, gdy jej matka nie postanowiła na podstawie wyznania Molly napisać książkę. Wywraca to życie do góry nogami, gdy w jednej chwili jest na ustach wszystkich, a sama ona przez zła reputację traci przyjaciół. Z tego powodu ostatni rok liceum spędza w internacie, aż wraca do miasta, a wraz z tym będzie jej dane zmierzyć się z przeszłością, jaka pozostawiła w tym miejscu.

Takie bohaterki mają to do siebie, że potrafią mnie strasznie zdenerwować swoim zachowaniem, może to przez to, jakie podejmują decyzję, która dopiero po dłuższej analizie nabierają sensu, da się ją zrozumieć. Zaś gdy połączy się to jeszcze z okresem dojrzewania mamy wręcz prostą odpowiedź. Jednak przed naszą główną bohaterką stoi co innego na przeszkodzie ku naprawie wszystkiego. Kocha obydwóch chłopaków, co jednak najgorsze są rodzeństwem i wiadomo, w jaki sposób by się wtedy działo w domu, w szczególności, gdy jeden z nich nosi w sobie urazę po zdradzie. Nie jest to łatwe dla mnie do zrozumienia, gdy potrafiła rządzić się w stosunku do nich obydwu, tak jakby nie mogła naprawdę podjąć jednoznacznej decyzji w tym wszystkim. Mimo że później było widać, że nie robiła tego celowo, nigdy do końca nie potrafiłam tej osoby obdarzyć jakąś sympatią. Jednak pamiętajcie, że to moja osobista opinia i pomimo tego, komuś może to tak nie przeszkadzać.

„99 dni lata” to na pewno lektura, która można przeczytać jako miłą książkę od czego innego, przemyślenia, problemy, jakie się tworzą podczas opowieści, przekładają się również na zrozumienie całej opowieści i tak jak nie lubiłam głównej bohaterki, całą powieść z wielką ochotą przeczytałam w jeden z upalnych dni szykującego się lata i uważam, że taka pogoda, podczas której nie będzie nam dane dużo robić, jest idealna, by sięgnąć po książkę.


czerwca 11, 2018

Pokuta

Pokuta
Pokuta
Autor: Ian McEwan
Wydawnictwo: Albatros
Strony: 400




Książka Iana McEwana pod tytułem „Pokuta” ma w sobie wiele uroku i niezapomnianego stylu autora, który tylko zachęca czytelnika do dalszego zagłębienia się w opowieść. Z tego powodu mi samej nie przeszkadzał fakt, jak bardzo powoli potrafiła się, czasami toczyć akcja, a momentami wręcz zatrzymać. By chwile później wszystko wyjaśnić i zapoznać się z tym, co otacza nas podczas czytania. Nie było w tym nic złego, a miało to swój na pewno powód, że zostało tak przedstawione. Pierwsze kilka stron tej powieści a ja juz nie potrafiłam się oderwać od niej. Czułam, jak z wielka ochota pochłaniam juz następne strony. Aby poznać dalsze losy, jakie się w nich dzieją, jakie zachodzą zmiany w postaciach czy zaglądać wgłąb nich. Gdyż na przestrzeni mamy kilka perspektyw, które koniec końców wracają do głównej bohaterki książki. No ale właśnie, kim jest nasza główna bohaterka?

 Historie jeszcze wtedy trzynastoletniej Birony Tallis poznajemy w upalny letni dzień w 1935 roku, kiedy to juz było wiadomo, że wojna jest nieunikniona i prędzej czy później będzie miała ona miejsce. Tego dnia do dziewczynki przyjeżdża kuzynostwo, które wraz z nią ma wystawić spektakl jej autorstwa. Po licznych próbach postanawiają zrobić przerwę, podczas której wychodzi na zewnątrz, podróżując bez żadnego większego celu, przez co się staje świadkiem dość niezrozumiałej dla dziecka jeszcze sceny. Gdy na oczach dziewczynki, jej starsza siostra Cecilia wraz z synem sprzątaczki, Robbiem, kochają się. Dla niej ta scena nie jest w żaden sposób prosta w odbiorze, co sprawia, że zaczyna to rozumieć na swój sposób, a zaś to niesie ze sobą dość ciężkie konsekwencję. Gdy postanawia wyjawić to, co widziała. Młody chłopak stracił swoja wolność, gdy policja na podstawie jej zeznań aresztowała go. Po tych wydarzeniach trudno poczuć jakaś sympatie do dziewczynki, gdyż ja sama poczułam złość, że policja dokonała tak szybkiego samosądu i skazali chłopaka. Co jest wręcz niezrozumiałe i buduje frustracje.

 Kilka lat później, druga wojna światowa, Birony zostaje pielęgniarka i zmaga się z trudną rzeczywistością, jaka przygotowała dla niej wojna. Nie jest to łatwe, a w międzyczasie staje się pisarka, spisując rzeczy na papier, coraz bardziej przed sobą odkrywa prawdy przeszłości i żałuje tego, co zrobiła. „Pokuta” to na pewno pozycja, która gdy trafi do czytelnika, w żaden sposób nie będzie umieć sobie odmówić, by ją przeczytać. Dla mnie samej to jak prowadzona jest powieść, zachęca mnie, do dalszego czytania dzieł autora. Niezmiernie mnie jego twórczość zaciekawiła.

czerwca 11, 2018

Wszechświat i ja

Wszechświat i ja
Wszechświat i ja
Autor: Anderl Sybille
Wydawnictwo: Feeria Science
Strony: 256 


Wraz z rozwojem technologi dostajemy coraz to więcej odpowiedzi, które kreują nasze wyobrażenie o wszechświecie. Jednak jak zawsze w parze z jedną odpowiedzią powstają kolejne pytania, na które trzeba znaleźć jakieś sensowne wytłumaczenie. Dzięki to właśnie ludziom, którzy odkrywają kosmos, posiadamy rozmaite informacje i kreują nasze spojrzenie na ten odległy i w ciągu dalszym tajemniczy świat. Jednak czy kosmos tak naprawdę wygląda? Może jest szansa inaczej spojrzeć na ów świat?


Młoda astrofizyczka Sibylle Andrel pozwala nam zobaczyć prace astrofizyków od zaplecza. Jak w ogóle dokonują takich badan, odkryć, które nie raz zaskakują inne osoby, gdy informacja pójdzie w świat? Wraz z nowymi możliwościami, jakie daje im technologia, mogą wręcz bawić się w kosmicznych detektywów. Bo kto by z nas nie chciał odkryć czegoś nowego? Czegoś, czego jeszcze nikt przed nami jeszcze nie zdążył zobaczyć, zaś my możemy to pokazać innym i na nowo zainteresować tym gwieździstym światem. Wszystko to tylko by móc lepiej zrozumieć do tej pory niezrozumiałe rzeczy, by pokazać, że to, co jest za atmosfera, nie jest tylko straszną nicością, a w ten w naszej głowie powstają obrazy, które na nowo chcą nam pokazać nieznane rzeczy.

Sama dzięki tej książce zatraciłam się na nowo w kosmosie, gwiazdach. W sposób, jaki Pani Andrel potrafiła przekazać wiedze, jaką zdobyła w zawodzie, jest niesamowitą historią, opowieścią, która bez żadnych trudnych fizycznych zwrotów zaciekawiła mnie, potrafiła porwać, a przede wszystkim nie odpychała. Jestem z tej książki niezmiernie zadowolona, że mogła trafić w moje ręce, gdyż od zawsze mnie interesuje astronomia, świat za chmurami, zaś przekazana ciekawa treść w przystępny sposób jeszcze bardziej pogłębiła moje zainteresowanie. Przez co ja sama z wielką ochotą ją wam niezmiernie polecam, naprawdę warto po nią sięgnąć!

czerwca 11, 2018

Tysiąc wspaniałych słońc

Tysiąc wspaniałych słońc
Tysiąc wspaniałych słońc 
Autor: Khaled Hosseini
Wydawnictwo: Albatros
Strony: 432


Bez wątpienia książki, jakie pisze Khaled Hosseini, potrafią wzbudzić wiele emocji i wgnieść w fotel historią, którą nam przekazuje, są prawdziwe, wyjęte z tego świata i nie raz pokazują brutalność, jaka w nim rządzi bez żadnego poskromienia. Czemu się tak dzieje? To zawsze w takich sytuacjach będzie bardzo nurtować i nigdy nie poznamy do końca prawdziwej odpowiedzi. „Tysiąc wspaniałych słońc” to opowieść o dwóch kobietach, które muszą wyjść za tego samego mężczyznę, który w żaden sposób nie jest odpowiednią osobą, by zostać mężem, gdyż  przez swoją bezwzględność oczekuję od kobiet absolutnego posłuszeństwa. Pierwsza z kobiet jest zaledwie piętnastoletnią Mariam, która zostaje jego pierwszą z żon, niedługo później jest i nam dane poznać drugą z bohaterek, mądra i wykształconą Laile. Która po traumatycznych przejściach z powodu utraty rodziców trafia do domu Rasheeda i Mariam. W ten obserwujemy losy obu kobiet, trudnego życia pod pieczą okrutnego człowieka, a między nimi powoli rodzi się coś na kształt przyjaźni, która w tym momencie może być jedyną deską ratunku i dodania otuchy.

Najtrudniejsze w tej opowieści jest chyba fakt tego, że nie jest to jedynie wymysł jakiegoś człowieka, a historia wzięta z prawdziwego życia, która dzieje się nie tak daleko nas, gdy w tych czasach podróż jest żadną trudnością. Ten fakt mnie przeraził, jeszcze mocniej pokazał, jak kobiety potrafią być okrutnie traktowane w takich krajach jak, chociażby Afganistan, w którym dzieje się tak naprawdę cała akcja. Gdy kończyłam książkę, byłam w szoku, emocje, jakie przez cały czas potrafił autor wzbudzić we mnie, pokazywały mi jaką moc mają jego słowa, jak wiele w nich jest szczerości, bólu, cierpienia i uczuć, jakie były w głównych bohaterkach. Jest to na pewno niemożliwe, by do końca opisać to, co się dzieje podczas czytania, jednak fakt tego, jak już na samym starcie swojej kariery pisarskiej potrafił zaskoczyć, wzbudzić poruszenie i zyskać wielkie grono odbiorców. Książka ma już ponad dziesięć lat, a dalej trzyma się wysoko wśród książek, które opisują tak trudne wydarzenia.

Na co warto jeszcze zwrócić uwagę to też fakt tego, że autor prócz mocnej opowieści potrafi nakreślić postacie, nadać im życia, pokazać, że nie są sztuczne i to wywiera znaczny wpływ na całą powieść, mocna, ciężka i pełną emocji. Przez całą historię zżyłam się z bohaterkami i chciałam dla nich tylko jak najlepiej, jednak będąc pod żelazną ręką takiego człowieka, nie raz przeżywały wielka ilość bólu. Ta pozycja to wielka skarbnica historii Afganistanu, ukazująca nam, jak życie tam, to wręcz walka o każdy dzień życia i dążenia do odnalezienia spokoju i poczucia bezpieczeństwa.

maja 14, 2018

Trylogia Snów

Trylogia Snów

Trylogia Snów ⋆⋆⋆⋆⋆

Autor:  Media Rodzina
Wydawnictwo: Kerstin Gier 
Stron
1 tom:  416
2 tom: 408
3 tom: 456


Liv jest główną bohaterką trylogii czasu autorki Kerstin Gier. Stworzyła ona fantastyczną powieść, w której sny to główny element fabuły, bez nich ta pozycja nie byłaby tak interesująca, jednak to nie przez ten sam fakt tak bardzo spodobało mi się „Silver”, gdyż samo podejście autorki do sennych widzeń jest cudowne i wręcz ukazuje nam swój drugi niezamglony świat. Nie jest to niczym, co by było za ścianą ze szkła, przez którą nie można przejść, a bez problemu w nich uczestniczy, dostrzega wszystko, a przede wszystkim, może bez żadnych kłopotów zapamiętywać te sny. Jednak co to wszystko ma oznaczać? Zacznijmy od początku. 

Liv wraz ze swoją rodziną przeprowadza się do Londynu gdzie  dochodzi do niemożliwych podczas snu zjawisk, niezrozumiałych dla dziewczyny zainteresowanej wizjami podczas snu. Gadające posągi, niania z tasakiem w schowku... Takich snów jest wiele, a każdy z nich nic dobrego w żaden sposób nie wróży. Jednak nie to dla młodej dziewczyny odgrywa największy szok, a fakt tego, że w jej snach pojawia się czwórka chłopaków z jej szkoły, zawsze, gdy się spotykają, ma dziwne wrażenie, że coś więcej wiedzą niż ona sama może przypuszczać i wywnioskować ze snów, w których uczestniczą. Dziwne rytuały, inkarnację, a to wszystko podczas nocy na cmentarzu...Co to może oznaczać? Gdzie samą dziewczynę to zabierze?  Z każdą stroną miałam wielki wybuch pytań, gdy akcja brnęła w las, a wraz z nią fabuła, stawała się coraz bardziej tajemnicza, zagadkowa i pełna dreszczu, który podsycał, mówił, aby nie przerywać tak fascynującej historii, która jest trylogia snów! 

Kerstin Gier niejednokrotnie przez wszystkie trzy części udowodniła mi, że potrafi się biegle poruszać w tematyce snów, tajemnic i zagadek, których nasycenie, jak i sposób, w jaki są nam dawkowane, przyczynił się, że z uśmiechem wspominam tę pozycję i wiem, że to, co się tam dzieje jest kunsztem kreatywności autorki. Nie raz odkryć będzie można w niej wiele interesujących motywów, dzięki którym każda część jest interesująca na swój sposób, a wszystkie razem wzięte, tworzą pełna przygód i przede wszystkich poszlak i zagadek opowieść, która na pewno każdemu nastolatkowi bez bicia przypadnie do gustu.

Jeszcze kilka słów o oprawie graficznej książki, która jest przewspaniała i dumnie prezentuję się na półce wśród innych pozycji. Zdecydowanie obowiązkowa pozycja dla okładkowych srok!



maja 06, 2018

Miłość i inne zadania na dziś

Miłość i inne zadania na dziś

Miłość i inne zadania na dziś

Autor: Kasie West
Stron: 416
Wydawnictwo: Feeria Young



Abby jest siedemnastoletnią dziewczyną, która nie lubi w żaden sposób zmian, lubi to, co jest znane i bezpieczne dla niej z tego powodu tez nic nie lubi zmieniać, a jeśli jest coś nie tak, zmienia to od razu, innymi słowami naprawia to, by wszystko wróciło do normy. Jak można się spodziewać, nie jest to w jakiś sposób ciekawa osoba, a jednak gdy kończy się szkoła i zaczynają się wakacje, dziewczyna postanawia coś w swoim życiu zmienić, chcąc to wszystko zacząć od marzenia wystawienia swoich prac w muzeum, lecz w żaden sposób nie dochodzi do skutku, gdy okazuje się, że według innych brak im głębi i dojrzałości. Sfrustrowana dziewczyna zamierza to zmienić, a wraz z tym zaczyna tworzyć listę jedenastu zadań, które mają w osiągnięciu dorosłości dotrzeć, z której juz jeden z punktów z łatwością może odznaczyć, gdy mowa tutaj o złamanym sercu, które zostało tak pokrzywdzone przez Coopera. Chłopaka, któremu sama Abby swoją miłość wyznała rok temu, zaś on sam wyśmiał ją z tego powodu. Jednak nie pozostaje jej teraz nikt inny, nikt z paczki na wakacje nie został w mieście. Zaś jeśli tyczy się coś rodziny, nie ma co liczyć na żadną z jej strony inicjatywę, gdy jej ojciec jest daleko, a z tego powodu jej matka nigdzie nie rusza się z domu, ignorując swój lęk, jaki się w niej tworzy.

Kasie West pokazała, że pomimo nawet użytych w tym wszystkich jak na nią schematów, potrafi coś w taką powieść, tchnąć, więcej, niż tylko samą miłość, która w tym momencie jest lekka uboczna, gdyż widzimy podczas podróżowania przez historie, że nie gra ona tutaj podstawowego fundamentu, który w tym przypadku dla Abby jest osiągnięcie celu „Dojrzałość”, w pewnym sensie główna bohaterka przez całą książkę odkrywa samą siebie, próbuje przekroczyć granice, jakie niegdyś przed nieznanym nakładała sobie, obawiając się, że to, co nieznane i szalone jest złe, gdyż w jej przypadku norma była swojego rodzaju bezpiecznym azylem, z którego się nie chciała ruszać i rujnować. Jednak tak już wspominałam, ten jeden cel odmienił jej podejście do życia zupełnie. Zaś w tym wszystkim jest Cooper, chłopak, który ma dusze towarzystwa i sportowca, nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu. Jego osoba dużo wnosi do opowieści, gdyż rodzina Abby jakby nie patrząc, jest na swój sposób specyficzna a on, taka zwyczajna osoba daje jakieś równowagi w tym, co będzie nam dane dostrzec i przeżyć w książce.

„Miłość i zadania na dziś” To zdecydowanie ciekawa książka, która potrafiła mnie swoją formą rozbawić, ale także dostrzec z jakim problemem boryka się główna bohaterka i na wszelkie sposoby stara sobie radzić z tym, jak i skrupulatnie realizować przez wakacje swoją listę. Jednak przez ten czas dziewczyna cos dostrzega, co jeśli nie tylko te zadania sprawią, że będzie inaczej postrzegać świat, a ona sama musi się o wiele bardziej zmienić?

Jednak co najważniejsze w tej książce to fakt, że jest tu doskonałe rozgraniczenie między wątkiem miłosnym a cała akcja, która w cudowny sposób przyczynia się do tego, że następne dzieło, jakie wyszło spod rąk Kasie West, jest czymś, co się miło, bez żadnego zgrzytu czyta i na pewno bez żalu poleca się innym!


kwietnia 14, 2018

Rozrywacz

Rozrywacz
Rozrywacz

Autor: Arwen Elys Dayton
Wydawnictwo: Uroboros
Strony: 476



„Rozrywacz” to niesamowite zwieńczenie cyklu „Poszukiwaczki”, który w niesamowity sposób zawładnął sercami wielu czytelników, wśród nich jestem także i ja. Morze tajemnic i rodzących się pytań przyczyniało się, że chciałam z coraz większą ochotą pochłaniać każdy tom, aż nadszedł jego koniec, było dla mnie zaskakujące, jak historia która mogła, by się wydawać, że nie jest spójna, a gdzieniegdzie ma nawet luki, by na sam koniec okazała się tak oczywistą, genialną, że tworzy niesamowitą całość, wobec której nie da się przejść z obojętną twarzą. Jak przez cała serie i tutaj nie zawiodły mnie w żaden sposób postacie, nie stały się sztampowe, a w ciągu dalszym potrafiły pochłonąć swoją osobowością czytelnika. Jednak to, co najważniejsze w tej części to masa odpowiedzi na nasze pytania, jakie uzyskiwaliśmy wraz z przedstawioną historia i coraz bliżej byliśmy odpowiedzi, odnośnie tajemniczego rodu Poszukiwaczy, o ich pochodzeniu, działaniach i historii, która nie raz nas zaciekawi do reszty. Widać, że Arwen nie raz potrafiła nas zaskoczyć, a co za tym idzie, nigdy do końca nie byłam pewna, co mnie spotka i za to kocham tę serię, gdyż potrafiła zmusić w cudowny sposób czytelnika, by usiadł i czytał ją do końca. Przecież każdego ciekawią odpowiedzi odnośnie tajemnic, jakie się rodzą, nieprawdaż?! Jednak już, by się nie powtarzać, nie jest to jedyny atut książki, bez dobrze zbudowanej akcji, dialogów czy masy charakterów, które przewijają się, nie miałoby to rąk i nóg. Zaś w ten sposób dostaliśmy cudowną trylogię i jej zwieńczenie, które każdy z was koniecznie musi poznać!

kwietnia 14, 2018

Głęboka próżnia

Głęboka próżnia
Głęboka próżnia

Autor: Alexandra Duncan
Wydawnictwo: Ya! 
Strony: 500

„Głęboka próżnia” to kontynuacja „Ocalonej”, jednak ku mojemu zdumieniu nie dostajemy tutaj historii o dalszych losach Avy, a jej podopiecznej Myiole, która chcąc trafić o wiele szybciej do ośrodka badawczego, gdzie się chce kształcić, nagina zasady, podając fałszywy wiek, nie chcąc, by w ten sposób inni się dowiedzieli, że ma dopiero szesnaście lat. W ten, a nie inny sposób odrywamy się od Ziemi i problemów poprzedniej bohaterki, zaś teraz będzie nam dane zwiedzić kosmos. Gdy to spokojne by się mogło wydawać życie naszej bohaterki, obraca się o sto osiemdziesiąt stopni i pod jej opiekę trafia młoda dziewczyna imieniem Cassia, która trafia do nich ze statku, który został zaatakowany przez piratów, tak to rodzi się historia pełna intryg, akcji i walki o życie. Gdy Myiole postanawia, że pomoże uratować brata Cassi z rąk porywaczy wraz z młodym, porywczym pilotem Rubio wyruszają w głąb kosmosu. Daje nam w ten sposób masę historii pełnej przygód jak samych potworów, małych zagadek i kosmicznej nicości, która mnie osobiście jeszcze bardziej porwała niż pierwsza część. Jest to miłe rozwiązanie dla samej serii, która w żaden sposób nie zamierza skupiać się tylko na jednej osobie a tworzyć ten sposób pełna i spójna historie całego świata, który w ten sposób także nie wydaje się nudny.

Jednak nie rozpisując się nad samą już historia, którą mam nadzieje, że w jakiś sposób wam przedstawiłam i zaciekawiłam, poruszę jeszcze z kilka czynników tej książki. Tak jak same postacie, których połączenie w taką paczkę zaowocowała rozmaitymi dialogami, momentami, w których człowiek potrafił się uśmiechnąć czy być zaciekawiony co się między nimi wydarzy. Uważam to za duży plus, że każda postać miała coś od siebie do zaoferowania, pokazywała swoje wady i zalety, miało się wrażenie dzięki temu, że jest to po prostu żywa postać, która chce się obserwować i czytać o jej dalszych poczynaniach.

Tak jak można się spodziewać, jest to przyjemna, kosmiczna historia warta przeczytania, zobaczenia jak bohaterka przeżywa wiele rozterek, ma swoje przemyślenia, widzi wady i zalety dorosłego życia. Kocham widzieć bohaterów, który na przestrzeni książki się zmieniają, prezentują i dodają w ten sposób coś od siebie. Pełna emocji, uczuć, przemyśleń lektura, w której każdy coś dla siebie znajdzie podczas tej przygody. Nic innego mi nie zostaje jak ją wam po prostu polecić.

kwietnia 14, 2018

Cudowny chłopak i ja

Cudowny chłopak i ja
Cudowny chłopak i ja

Autor: R.J. Palacio
Wydawnictwo: Albatros
Strony: 400



„Cudowny chłopak i ja. Trzy cudowne historie” To swojego rodzaju uzupełnienie do „Cudownego chłopaka”, z którego możemy się dowiedzieć dość dużo, jest to z tego powodu, że poznajemy tutaj takie osoby jak Juliana, Christophera czy Charlotte, które w życiu Auggiego wywarły znaczące zmiany. Każda z ich historii daje nam ich o wiele lepiej poznać, zobaczyć, jakimi są osobami, z czym muszą się zmagać w codziennym życiu. Poznajemy ich od wnętrza, a dzięki temu potrafiłam ich bardzo dobrze zrozumieć, jak przede wszystkim poznać. Na wstępie mogę już zaznaczyć, gdyż uważam to za ważne, to fakt, że na przestrzeni tych trzech opowieści. Ciągle towarzyszyły mi różne refleksje, które w żaden sposób nie były tylko chwilowymi przemyśleniami, a głębokimi myślami, nad którymi spędziłam dużo czasu, w ten sposób mimo poruszających opowieści, mogłam wiele z nich wynieść, co przyczynia się do mojej pozytywnej opinii na temat tej pozycji, zaś samo przybycie Auggiego do szkoły przyczynia się do zmian w ich życiu, w pozytywnym znaczeniu.


Julian jest szkolnym łobuzem, który uczepił się chłopca przez jego odmienność. Rozpieszczony i arogancki do reszty nie daje za wygraną i wymyśla różnego rodzaju tylko przeszkody na drodze chłopca. Co jednak spowodowało, że jest taki, a nie inny? W jego historii dowiadujemy się, że historia, jaka się wydarzyła w jego rodzinie, odcisnęła na nim swoje piętno. Zaś nam samym tym pokazuje, że emocje człowieka to szereg rzeczy, które się do tego przyczyniają, a w szczególności u dziecka, które nigdy z łatwością nie ukryje frustracji, zagubienia czy przede wszystkim złości. Wzruszająca do reszty historia, która sprawia, że łzy samowolnie wypływały mi z oczu, gdy nie było dla mnie pojęte to, co się wydarzyło.

Christopher jest najlepszym przyjacielem Auggiego z dzieciństwa, jednak od kilku lat nie jest im dane się spotykać, gdy sam chłopak musiał się przeprowadzić. Przez co mają utrudniony ze sobą kontakt i z tego powodu zostają im rozmowy na Skype czy rzadkie spotkania. W dużym stopniu uwaga się skupia na tym, jak chłopak opowiada jak trudno mu się przyjaźnić z osobą, która zawsze zwraca na siebie uwagę, a temu wszystkiemu towarzyszy brak zrozumienia i strach przed nieznanym. Wielce poruszająca i ucząca nas przede wszystkim czegoś historia, poruszająca takie obszary jak zrozumienie, empatie, dedycje, jak i wybory, na które to my mamy wpływ i dają nam poznawać świat, tak jak my tego chcemy, tworzymy samych siebie.

Ostatnia z historii, jaką nam dane będzie poznać, jest o Charlotte, dziewczynie inteligentnej, wrażliwej i pomocnej. Nigdy w żaden sposób nie uczestniczy w wydarzeniach klasy i tym sposobem zostaje jedynie biernym obserwatorem, godząc się tym na opinie innych, zrozumienie tego wszystkiego nie raz w dotkliwy sposób uderzając ją samą. Pokazując nam, jak ciężkie są niekiedy relacje między ludźmi, rówieśnikami a sytuacje, jakie wynikają w takich grupach, nie raz pokazują trudne oblicze relacji.

R.J. Palacio w doskonały sposób umie zaprezentować nam problem, jaki chce ze swoją opowieścią przekazać. To sprawia, że prócz przekazu, który wprost jest widoczny, potrafi wzbudzić wiele emocji, które podczas każdej z opowieści mi towarzyszyły. Widać, że autorka ma wielką umiejętność wejścia w młodzieńczy umysł i przedstawienia ich problemów w autentyczny sposób. Czyni więc tę książkę idealnym dodatkiem do „Cudownego chłopca”, wiedząc, że forma i wiedzą, jaką chce nam przekazać, może stać na równi. Masa refleksji, emocji czyni tę pozycję wyjątkową i na pewno niezapomnianą, gdyż wśród takich książek trudno będzie trafić na tak cudowną perełkę.

kwietnia 14, 2018

Player one

Player one
Player one

Autor: Ernest Cline 
Wydawnictwo: Feeria Young
Strony: 504



„Player one” zaciekawił mnie już samym opisem, który prezentuje naprawdę ciekawą fabułę, skłoniła mnie na tyle, by sięgnąć po gatunek, który zazwyczaj nie za bardzo mnie interesuje. Może w ten sposób moja opinia będzie o wiele bardziej rzetelną dzięki temu? Kto wie, ostateczne zdanie jak zawsze pozostawiam wam. Jednak zaczynając od samego początku, jest rok 2045, ludzkości się nie żyje za dobrze, panuje głód, bieda a choroby to wręcz codzienność, w dodatku skończyła się ropa, która jak wiadomo w życiu ludzi, jest bardzo ważna. Z tego powodu wielu ludzi stara się uciec od tej przerażającej rzeczywistości, by się zatopić w wirtualnym świecie zwany OASIS, w którym wielu odnajduje spokój, rozrywkę czy nawet miejsce, gdzie się mogą zakochać, gdyż wszystko odczuwają bez większego problemu. W tym świecie uczestniczy także Wade Watts, który jak każdy od małego ma manie na punkcie „wielkanocnego jajka”, które jest ukryte doskonale w grze, a ten, kto je odnajdzie, zostanie spadkobiercą gry, jak i także samej fortuny Jamesa Holiday, gdyż sam zakończył swój żywot.


Wszyscy od wielu lat próbują odnaleźć ten „święty Graal”, który przyczyni się do ich lepszego żywotu, jednak nikomu się jeszcze to nie udało, a jedyna podpowiedzią jest to, że wskazówki, które mają doprowadzić do skarbu, są na bazie kultury z XX wieku. Tak się składa, że Wade odnajduje jako pierwszy ze wszystkich wskazówkę, która prowadzi do rozwiązania. Jednak szybko się okazuje, że poza światem wirtualnym cała akcja również się będzie toczyć w rzeczywistości, a samemu chłopakowi grozi niebezpieczeństwo, jednak to go nie powstrzymuje, by rozwikłać do końca tajemnice.

Po przeczytaniu książki miałam bardzo pozytywne odczucia, dobrze napisana, bez większego koloryzowania, a język i styl, jakim się posługiwał autor, przyczynił się, że chłonęłam każdą stronę z wielką ciekawością, nie mogąc, że mnie, osobę, która nie przepada za tym gatunkiem, zaciekawi to do reszty. Pościg ku wygranej, przedstawionej formie spodobał mi się i przyczynił również do szybkiego przeczytania dzieła mężczyzny.
Możemy w nim również znaleźć wiele odniesień do lat 80-ątych, jak również do gier, filmów oraz muzyki, co dla starszych odbiorców, którzy urodzili się w tamtych czasach, będzie również wielkim smaczkiem, przypominając sobie takie dzieła, gdzie ja sama z ciekawością je odnajdywałam i sprawdzałam, jeśli czegoś nie wiedziałam. Sama akcja jest prowadzona jak w filmach przygodowych, co tylko nakręca do śledzenia fabuły mimo wszystko znanemu przez to schematowi.

Jednak nie zabiera to urokowi całej książce, która będąc w tak solidny sposób napisana, tylko przyciągnie wielu odbiorców, co zapewne się stanie po filmie na podstawie książki, będąc sama ciekaw, jak na tle lektury wyszedł. Zaś ja wam sama polecam wpierw sięgnąć po przedstawioną pozycje i przekonania się, że jest to kawałek dobrej literatury, mając nadzieje, że spodoba wam się ona tak jak mi.
Copyright © 2016 Podróż do krainy książek , Blogger