stycznia 16, 2018

Żółwie aż do końca

Żółwie aż do końca
Żółwie aż do końca
Autor: John Green
Wydawnictwo: Bukowy las
Liczba stron: 312




Kto zna Johna Greena, wie, że jest on chory na OCD (Zaburzenia obsesyjno-kompulsywne), zmuszają go one do wielu różnych rzeczy, które nie są w żaden sposób przez niego kontrolowane, takie natręctwa powracają i niekiedy są ogromnie uciążliwe. Jednak jako pisarz może to przelać na kartki, by czytelnik, który sięgnie po taką książkę, zrozumiał, co taki człowiek czuje, myśli, czy odczuwa za każdym razem przy takim ataku. Jak każdy z nas chce prowadzić zwyczajne życie niczym się niewyróżniające od naszego. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby nam przekazał tę wiedzę, która posiada, mając w swoich dłoniach talent do pisania lektur. Mimo tak poważnego tematu jest kilka zastrzeżeń do samej pozycji, jednak to w dalszej części recenzji.

Azie, jest szesnastoletnia dziewczyna, która w każdej warstwie społecznej stara się być dobra, nie sprawiać problemów i być jak najlepsza we wszystkim, co robi. W którymś momencie w jej życiu zachodzi pewna zmiana, bo kto by również i z nas pomyślał ze zostanie amatorskim detektywem. Po namowach koleżanki, Daisy, bierze udział w odnalezieniu miliardera Russella Picketta. Gdyż samą nagrodą za odnalezienie mężczyzny jest sto tysięcy dolarów.

Tak się składa, że Aza zna jego syna Davisa, do którego sama próbuje dotrzeć i dowiedzieć się od niego kilku spraw na temat ojca chłopca, mając nadzieje, że zbliży ją to do odnalezienia mężczyzny. Sama nie jest mimo wszystko przekonana czy będzie ją pamiętał i czy w ogóle nawet rozmawiać.


Z jednej strony sama fabuła książki zachęca do tego, by po nią sięgnąć, a przede wszystkim, gdy poznamy jeszcze fakt tego, jaki temat ona sama porusza. No ale właśnie jest to „ale” akcja, jaka toczy się w książce, w którymś momencie traci swój główny tor i schodzi różnymi innymi na boki, jakby autor chciał zapełnić luki, których moim zdaniem nie ma. Nie daje nam w ten sposób jednolitej treści książki. Jednak mimo tego faktu, jest to bardzo ciekawa pozycja, w której temat, jaki jest poruszany i fakt tego, jak dokładnie wiemy, co dzieje się głowie Azi jest naprawdę czymś, po co warto sięgnąć.

stycznia 13, 2018

Tekst

Tekst
Tekst

Autor: Dmitry Glukhovsky
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 368


Dmitry Glukhovsky swoją nową książką wielce zaskoczył swoich fanów, ale również grono czytelników, które na pewno go kojarzy z takich pozycji jak trylogia Metra czy Futu.re, które również znalazły wiele swoich odbiorców. Jego styl i treść, jaką prezentuje, na przestrzeni lat się zmieniała, jego język pisarski dojrzał, a sam w swoich dziełach zawierał coraz to ciekawszą akcję, która w moim odczuciu właśnie taka była. Teraz zaś schodzi bardziej na Ziemie i przedstawia nam książkę bardziej uwzględniająca problemy rzeczywistego świata. Poruszył bardzo ciekawy wątek, którym jest to, że posiadając czyjąś komórkę, tak naprawdę wiemy o nim wszystko i w internecie nie będzie to żaden problem, aby się pod niego po prostu podszywać i to z wielką skutecznością.

Głównym bohaterem lektury jest Ilja Goriunow, były więzień, który stara się wrócić do rzeczywistości, szarej, na wszelki sposób ponurej i bez planów na przyszłość wiedząc, że dla byłego skazańca nie ma miejsca w społeczeństwie i nie ma co liczyć na to, że będzie inaczej i w tym przypadku. Wszystko jednak zmienia jeden dzień, kiedy to w jego ręce dostaje się iPhone, w którym skrywa się cyfrową „duszę” osoby, która ją posiadała, kontakty, wiadomości, wszystko, czego można zapragnąć. Bez problemu przechwycą tożsamość owej osoby i bawi się jej kosztem w internecie, przecież nikt nie wie, że to naprawdę on. Cała ta „zajawka”, jaką wokół tego miał sam Ilja sprawiło, że coraz bardziej go to wciągało i nieodparcie pragnął jeszcze więcej.


Pełna emocji książka, która swoją tematyką na pewno znajdzie wielu odbiorców nawet wśród osób, które nie polubiły poprzednich utworów autora. Ta książka jest w ogóle inna, porusza temat współczesnego świata, granicy prywatności w sieci, szacunku do czyjejś tożsamości, którą jak widać, tak lekkomyślnie można komuś w internecie zabrać. Sprawia to, że zmusza nas to do przemyśleń porządnych mocnych, nawet i na długie chwile nas zatracających w myślach. Następna udana pozycja w wykonaniu Dmitra, jednak ma wielkie wrażenie, że czas, w którym się to dzieje, czyli teraźniejszość, nie pozwoliła pisarzowi do końca rozwinąć wątku, tak jak chciał. Tak jakby granice współczesności go blokowały. Jednak mimo tego przeczucia jest i tak warta, by po nią sięgnąć i zobaczyć jak autor poradził sobie z takim niecodziennym tematem poruszanym w owej literaturze.

stycznia 07, 2018

Pocałunek zdrajcy.

Pocałunek zdrajcy.
Pocałunek zdrajcy.

Autor: Erin Beaty
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 472




„Pocałunek zdrajcy” wydaje się z samego początku bardzo banalną wręcz książką, która tak naprawdę swoje skrzydła ukazuje dopiero z biegiem rozwijającej się akcji. To właśnie została poprowadzona ta pozycja, wywarło to na mnie miłe zaskoczenie i nie żałuję, że skusiłam się na jej przeczytanie. Jest to pełną ciekawych przygód i postaci historią, którą mam nadzieję, że swoja recenzja, zachęcę was, byście po nią sami sięgnęli.

Sage Fowler, główna bohaterka książki, jest pewną siebie osobą, wie, czego chce w życiu i nie zamierza ulegać zdaniu innej osoby, chociażby takiej która na niej wywiera małżeństwo z obcą osobą. Sama jest bardzo inteligentna,  kocha czytać książki, zaś sama pasja do nich zaraził ją jej ojciec.

Historia dziewczyny, którą poznajemy, zaczyna się od tego, że jej wuj chce ją wydać za mąż, Sage nie ma zamiaru pójść w zamążpójście, w żaden sposób tego nie chce i zamierza tego, jak może uniknąć. Jednak nie jest to takie proste, jak by mogło się wydawać, Sage trafia do swatki, która ma w tym wszystkim pomoc, jednak wiadomo jak nastawiona do tego dziewczyna, pozostawia po sobie tam ślad. Jednak kobiety to nie razi, mając do niej, w ogóle inne plany niż mogło się jej wydawać. Proponuje jej prace swatki, może i nie była to jej praca marzeń, jednak mogła jej zapewnić możliwość ucieczki z domu. W ten oto sposób wraz z innymi dziewczynami wyrusza w pełną niebezpieczeństw i wrażeń przygodę. Gdy to sama Sage wykorzystując swój status swatki, zaczyna zdobywać informacje od kandydatów, którzy do niej przychodzą szpiegować i w ten sposób wyciągnąć z nich potrzebne informacje. Jednak sprawy się komplikują, gdy podczas jednej z misji spotyka księcia i wszystko wywraca się do góry nogami.

Książka Erin Beaty wywarła na mnie pozytywne wrażenie, zachowała swoja oryginalność i świeżość, jakiej brakowało mi w takich typu książkach, to jak się dowiadujemy o wielu sprawach, potrafiło nie raz zaskoczyć, a sama, będąc pod wieloma aspektami dobrze napisana, sprawia to, że jest to lektura, która na pewno bardzo przyjemnie się czyta. Okładka dodatkowo umila oko czytelnika i zdecydowanie pięknie prezentuję się na półce wraz z innymi.

stycznia 05, 2018

Kroniki Shannary

Kroniki Shannary
Kroniki Shannary
Wydawnictwo: Replika
Autor: Terry Brooks
Stron: Cz. 1 - 448, Cz.2 - 480, Cz.3 - 464



„Kroniki Shannary” przez ponad czterdzieści lat swojego istnienia zaskarbiły sobie miejsce w sercach wielu tysięcy ludzi, którzy pokochali tę serię za to, jaką jest. Na jej podstawie powstały gry, ponad dwadzieścia książek z tego cyklu, jak i nie dawno tak wydany serial na jego podstawie. Jednak od samego początku Kroniki budziły kontrowersje w licznej grupie odbiorców, gdyż widać w niej dużą inspirację dziełami Tolkiena. Czy wyszło to mu na dobre? Trzeba samemu do tego dojść, zobaczyć czy taki sposób przedstawienia historii z zaczerpniętymi pomysłami przypadnie nam do gustu.

Zacznijmy więc od samego początku, przed tym, jak zaczęli jeszcze się pojawiać ludzie, toczyła się zażarta walka pomiędzy dobrem a złem. Po długiej walce udało się pokonać zło, jednak przez swoją okrutną naturę nie mogło zostać absolutnie zniszczone. Z tego powodu powstało magiczne drzewo Ellcrys które elfy wraz ze swoimi sojusznikami stworzyli by chroniła cały świat. Jak długo stoi drzewo, zło nie ma prawa się odrodzić. Dzieje się coś niemożliwego, drzewo zaczyna powoli umierać, co przeraża strażników którzy je bronią, gdy nigdy ani jeden liść nie spadł, chociażby z niego. Teraz zaś stopniowo ich ubywa, a wraz z tym zło odradza się i staje się coraz silniejsze.

Jedyną osobą, jaka może pokonać Lorda Warlocka, jest pół elf Will Ohmsford, który jako jedyny potomek z rodu Shannary może unieść miecz, który zgładzi ponownie zło i zapędzi je znów, skąd przyszło. Czuwa nad nim Druid Allanon, mężczyzna, który posiada tajemną wiedzę. Musi ją przekazać chłopakowi, by ten mógł stać się silniejszy, co sprawia, że staje się również jego kompanem i nauczycielem.

Lecz nie jest to jedyne zmartwienie jakie czeka naszych bohaterów. Jak wyżej podałam, drzewo umiera, zaś nikt nie wie jak temu przeciwdziałać. Do czasu, gdy księżniczka Amberle nie dostaje wizji za pośrednictwem drzewa, które jednak nie wprost i nie zawsze czytelnie przekazuje jej informacje. Musi przebyć długą drogę z ziarnem do miejsca, gdzie znajduje się fontanna Krwawego Ognia, by później z nim powrócić i je znów zasadzić.

Przez wszystkie trzy tomy dzieje się wiele, jest wartka akcja i niebezpieczeństwo, jakie się czai na głównych bohaterów, by przeszkodzić im podczas podróży, która ma uratować cały świat. Prócz tego są i te spokojne momenty gdzie poznajemy nowe miejsca, lokacje, które są prześwietnie opisane i przedstawiają świat, który wydaje się coraz to bardziej, dzięki temu, ciekawszy. Same również postacie podczas swojej misji widać, że się zmieniają i nie są jednolite przez to, a nie kiedy mogą nas zaskoczyć. Co dla mnie samej jest na plus.

stycznia 04, 2018

Hygge po polsku

Hygge po polsku
Hygge po polsku
Wydawnictwo: Insignis
Autor: Iza Wojnowska
Stron: 224

„Hygge po polsku” zapewne osobie, której książka wpadnie po raz pierwszy w ręce, o takiej tematyce, zada sobie to pytanie „Co to jest w ogóle to hygge?”, w języku polskim nie ma to dokładnego tłumaczenia, jednakże oznacza to w naszym języku, odnalezienie szczęścia w drobnostkach. Najczęściej są to właśnie rzeczy, które nas odprężają, sprawiają, że cieszymy się spokojem panującym we wnętrzu. Sprawiają w ten sposób, że czujemy się dobrze i przepełnia nas radość. Każdy zapewne z nas ma wiec taka rzecz, która może nazwać „hyggowaniem” i pomaga mu odstawić życie pełne stresu i cieszyć się ta jedną rzeczą.

Iza Wojnowska przedstawia nam różnego rodzaju historie osób, które w swoim życiu doświadczyły hygge i potrafią je również dostrzegać. Znajdziemy więc tutaj dużo osób z naszego kraju, ale również poza niego. To gdy czytałam każdą następną historię, wywoływało we mnie wielkie pokłady radości, gdyż jest to w piękny sposób opisany. Potrafi jednak to zarówno nas uczyć w sposób prosty do odbioru z przekazem, który łatwo odczytać, jak i daje nam do zrozumienia, że my również powinniśmy zacząć odszukiwać w swoim życiu właśnie te chwile, które nas napełnia nową energią do życia i wypełnią nasze usta w radosnym grymasie.

Jest tu także w tym wszystkim zawarta informacja, że Polacy często nie potrafią tego dostrzegać i cieszyć się właśnie tymi małymi drobnostkami. Jak każdemu wiadomo, Polacy to pracowity naród, gdy czegoś chcemy, osiągniemy to za wszelką cenę. Jednak jakim czasami kosztem? Czy nerwy i stres, jaki przeżyjemy, będzie tego wart? Tu właśnie jest pokazane, że warto jednak czasami zarzucić ręczny i zrobić to, co kochamy. Jeśli kochacie czytać książki, usiądźcie i czytajcie ja, kochacie spędzać czas z innymi, co stoi na przeszkodzie, by to zrobić! 

Mam wielka nadzieje, że tak jak i mi, tak, i wam otworzy oczy na pewne sprawy, i pokaże, że trzeba doceniać to, co mamy, cieszyć się jak możemy i abyśmy mogli w tym świecie znaleźć skrawek miejsca, gdzie i to my będziemy mogli się cieszyć pełnią życia, robiąc to, co kochamy.

grudnia 04, 2017

Pudełko z guzikami Gwendy

Pudełko z guzikami Gwendy
Pudełko z guzikami Gwendy

Wydawnictwo: Albatros
Autor: Stephen King, Richard Chizmar
Stron: 176

Stephen King wraz z pomocą Richarda Chizmara stworzyli ciekawą książkę opowiadającej o wielkiej odpowiedzialności, jaka spłynęła na młodą dziewczyną w tejże historii, jak także moralności, jaka dopada podczas jej wyborów. Prosta jednak interesującą lekturą ma nam wiele do zaoferowania, a fakt tego, że jest to cieńsze dzieło samego Kinga, sprawia na pewno że większe grono się na nią skusi i mam nadzieje, że tak właśnie się stanie. Jak sam Stephen mówił, to dzięki Chizmarowi mógł dokończyć książkę, gdyż dodał do niej ważne elementy, dzięki której cała historia nabrała sensu.


Jest rok 1974, gdzie latem poznajemy młodą dziewczynę, imieniem Gewndy Peterson, posiadająca kompleksy na temat swojej wagi, pragnie by docinki w jej stronę z tego powodu umilkły. Dlatego zrobi wszystko, aby móc schudnąć. Rozpoczyna wiec maraton po schodach zwanymi „schodami samobójców". Gdzie na końcu nich spotyka nieznajomego, odzianego wręcz całego w czerni i jedynie białej koszuli. Nigdy nie powinna rozmawiać z kimś, kogoś nie zna, przecież każdy to mówi, a mimo to było coś magnetycznego w tym mężczyźnie, co sprawiło, że nie mogła mu odmówić. Dostaje od niego pudełko posiadające niewyobrażalną siłę magii.

Rok 1977 trzy lata od wiekopomnego wydarzenia w życiu dziewczyny, zmieniło je o wręcz sto osiemdziesiąt stopni, znikła nam znana grubiutka Gwendy i pojawiła się piękna dziewczyna. Wszystko to za pomocą pudełka, które oferowało jej wiele, jednak za jaką cenę, gdy z tymi czynami szła wielka odpowiedzialność. Jednak co było na to poradzić, gdy wizja lepszego życia pochłonęła dziewczynę do reszty. Ciekawość w dziewczynie rośnie, a ona sama zamierza sprawdzić następne tajemnice pudelka. Postanawia wiec, że wciśnie czerwony przycisk i zobaczy, co się stanie...

Poruszająca opowieść, która na pewno do wielu trafi przez ciekawą formę, jaka nam prezentują autorzy, pokazują w symboliczny sposób poprzez guziki wiele morałów, które mogą nam przypomnieć i pouczyć w niemeczący sposób. Dostaliśmy w ten sposób lekturę pełną akcji, intrygi, która stworzył ten prześwietny duet, gdzie pomoc Chizmara wniosła nowelkę jeszcze na wyższy poziom. Dlatego z wielka ochota polecam ją wam przeczytać i zobaczyć jak dobrze jest napisana.

Za możliwość recenzji bardzo dziękuję wydawnictwu:


listopada 26, 2017

Gra anioła

Gra anioła
Gra anioła
Wydawnictwo: Muza
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Stron: 608

Pisarz prześwietnej książki „Cień wiatru” ponownie nas zaprasza do mrocznej Barcelony, w której poznajemy losy następnej postaci. Jest nią David, chłopak, który od małego jest zafascynowany książkami i nie potrafi bez nich żyć. Jednak z tego powodu w domu przez swojego analfabetycznego ojca jest karany, twierdząc, że jest to strata czasu. Jednak to nie łamie chłopaka, mimo zakazów okrutnego rodzica dalej czyta lektury, traktując je jak najbliższych przyjaciół. Również jego życie nie jest obsypane kwiatami, niepowodzenie w miłości, choroba, która zebrała swoje żniwo, czy brak jakiegokolwiek sukcesu w pisaniu sprawia, że chłopak się poddaje i nie wie, co już ma zrobić, gdy jego los to ciąg niepowodzeń.

 Jednak wszystko mogłoby się wydawać, zmienia się na lepsze z propozycją napisania powieści, za którą może dostać wielkie pieniądze, które pomogą mu również wyjść na prostą. Tak się nie dzieje, a od tego momentu jeszcze bardziej życie Davida się komplikuje i zmienia bez reszty, wypełnia się intrygami, tajemnicami, groza, która przyciska do fotela i chce się jeszcze mocniej czytać następna część dziejów tego cudownego cyklu.

Miłym akcentem jest tutaj również fakt, że znów witamy do księgarni „Sempere i Synowie” gdzie stary właściciel w młodym człowieku odnajduje bratnia dusze i za wszelką cenę pomaga mu wyjść na prostą, to on się staje się jego oparciem, nadzieja na lepsze jutro co wpływa na chłopaka pozytywnie. Również relacja między Davidem a Isabel, matką głównego bohatera książki „Cienia wiatru”, która jest nam dane w tym tomie lepiej poznać. Oczarowała mnie, pokazując, jak siła przyjaźni jest wielka i dzięki niej człowiek potrafi dalej żyć, wiedząc, że może na kimś polegać, a to wszystko dzięki temu, że chciała się czegoś od młodego pisarza nauczyć. Ich dialogi miedzy sobą były pełne humor, dowcipu, wprowadzając do czerni i szarości Barcelony kolory.

Sama główna postać jest bardzo interesująco napisana, gdy czytamy z zainteresowaniem i dokładnością losy młodzieńca, dowiadujemy się, kim tak naprawdę jest, każda cecha tego chłopaka była napisana z wielką starannością. Widać, że autor, przykłada wielką wagę do tego by każda postać w jego utworach, była wyjątkową, dlatego trudno nie jest pokochać sympatią przedstawionych postaci.


Drugi tom cyklu „Cmentarzu Zapomnianych Książek” jest pod kilkoma względami bardziej wymagający, jednak to nie zabiera uroku całej książce, a wznosi ja na wyższy poziom. To, co w pierwszej części mogliśmy odkryć od razu, tutaj musimy sami dostrzec, co jest ukryte pomiędzy liniami tekstu. Następna część, na której się nie zawiodłam, a z uśmiechem na twarzy skończyłam ją, wiedząc, że był to kawałek prześwietnej opowieści, do której na pewno z wielką chęcią wrócę ponownie za jakiś czas.

listopada 19, 2017

Cień wiatru

Cień wiatru
Cień wiatru
Wydawnictwo: Muza
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Stron: 520

„Cień wiatru” to książka w ogóle innego poziomu, w której zagłębiając się, odnajdziemy przepięknie wykreowany świat, postacie czy samą fabułę, która jest tutaj w każdy możliwy sposób dopieszczona. W żaden sposób nie koloryzuje swojej recenzji, a jedynie jestem pod wrażeniem tego, co owy pisarz stworzył, bo to, co czytałam, to było czyste arcydzieło, a nieliczne książki mogą się równać z tą pozycją. Carlos Ruiz Zafón jest z zawodu dziennikarzem, jednak mimo swojego zawodu oddał się swojej pasji do pisania książek, tworząc tym cykl powieści „Cmentarz Zapomnianych Książek”, dzięki któremu zyskał popularność i to nie bez powodu, każdy tom trzyma wysoki poziom i w żadnej chwili się nie zawiodłam, czytając pierwszą część, która wprowadziła mnie do fantastycznego świata. Jednak powróćmy do pierwszego tomu, bo to o nim mowa w tej recenzji, postaram się wam przedstawić powodu, dla których warto sięgnąć po tę książkę. 

Poznajemy w niej dziesięcioletniego chłopca Daniela Sempere, którego dzieje śledzimy od momentu, gdy jego ojciec, właściciel księgarni zaprowadza go w tajemnicze miejsce wewnątrz budynku jego pracy, odkrywa przed nim Cmentarz Zapomnianych Książek. Spośród tych wszystkich książek tato pozwolił mu na wybranie sobie jednej, by także i nadać jej w ten sposób nowe życie. Wybór Daniela trafia na powieść Juliana Caraxa „Cień Wiatru”. Chłopak, będąc zafascynowany dziełem pisarza, chce poznać inne jego utwory, jednak dowiaduje się, że jest to niemożliwe, wszystkie dzieła mężczyzny zostały spalone, a jedyny egzemplarz, jaki się zachował, jest w posiadaniu właśnie chłopca. Wraz z rozwojem zdarzeń poznajemy, że nie tylko chłopczyk jest nią ogromnie zainteresowany, lecz również tajemnicza nam osoba, która zrobi wszystko by ją zdobyć dla siebie i nie da spokoju młodzieńcowi. W tym wszystkim dochodzi jeszcze fakt, że uczepił się go inspektor, bezwzględny mężczyzna, którego nie da się lubić. Jednak najbardziej przerażającym faktem jest to, że Danielowi ukazuje się sam diabeł. 

Historia młodego chłopaka z biegiem czasu rozwija się i staje się jeszcze ciekawsza. Poznajemy jego dalsze życie, jego pierwsza miłość. Dokładnie nam dane jest również poznać jego ojca czy zatrudnionego w księgarni Fermina, który jest ciekawą postacią, w dodatku posiadającą cięty język, który nie raz idealnie komponował się w dialogi, w których uczestniczył, nadając humoru akcji i wywołując na mojej twarzy uśmiech. Czytając tę książkę, ma się wrażenie, że autor siedział nad nią wiele czasu, a każdą minute poświęcił dokładnie na dopieszczenie wszystkich co do joty zdań, jakie są w niej zamieszczone. Wraz z zagłębianie się w lekturę jest coraz trudniej się od niej oderwać.

Język, jakim się posługuje Carlos widać również przy opisie świata, jaki wykreował, gotycka Barcelona to nie miejsce, które często się spotyka w powieściach. Jednak dobrze przedstawione przez autora miejsca, wywołują zachwyt, ma się dzięki temu również tak pięknemu miejscu wrażenie, że jest się uczestnikiem tej akcji. Jakby się naprawdę stało obok i uczestniczyło w całej historii, a przede wszystkim jakby się tam żyło, sprawiając, że zapominamy o tym, że jest to jedynie zapisana historia. Jest to niesamowite uczucie, którego dawno nie czułam, czytając żadną z książek i zawsze sobie to cenie. Pobudza to naszą wyobraźnię, a ja każdym z aspektów tej książki dalej jestem niezmiernie zachwycona. 

Również i w książce nie zabrakło wątku miłosnego, który dobrze napisany tutaj, również odgrywa ważne znaczenie w opowieści. Bez której na pewno całość nie wyglądałaby tak samo. Nie oznacza to tylko, że na tym pisarz się skupia, gdy poznajemy życie Daniela. Jest tu wiele intryg, tajemnic, które swoim sposobem bycia ekscytują, chce się poznać na nie odpowiedz jak najszybciej, sama przez to śledząc uważnie akcje, by nic nie przegapić, a może i nawet samej coś wydedukować. Zemsty oraz różnej maści emocji podczas czytania również nie zabrząknęło. Jest to kunszt wśród literatury, który na pewno w mniejszym lub większym stopniu doceni tę książkę, gdy przeczyta, gdy na pewno będzie miał podobne zdanie jak ja, że jest to książka warta uwagi.

Sama jestem oczarowana pierwszą częścią, a przede wszystkim, tym z jaka starannością jest napisana. Przede mną jeszcze są części tego przecudownego cyklu, dlatego od razu po napisaniu tejże recenzji zabieram się za następna część. Nie mogę się doczekać, aż zobaczę, jak drugi tom wypada na tle pierwszego, co w sobie zawiera, jak również, gdy również będę mogla ponownie się z wami podzielić swoją opinią.

listopada 18, 2017

Kochaj. 50 lekcji jak pokochać siebie, swoje życie i ludzi wokół

Kochaj. 50 lekcji jak pokochać siebie, swoje życie i ludzi wokół
Kochaj. 50 lekcji jak pokochać siebie, swoje życie i ludzi wokół
Wydawnictwo: Insignis
Autor: Regina Brett
Stron: 354

Reginy Brett nie trzeba większości ludzi przedstawiać, jest to prześwietna pisarka, która swoją treścią odmienia spojrzenie na cały świat, jak i na nasz pogląd, mogąc dzięki temu pomóc nam odnaleźć swoją drogę, czerpać w pełni z życia czy także zaakceptować samego siebie. W Polsce ukazało się już kilka z jej książek, które podbiły serca wielu czytelników. Swoim zamiłowaniem do pisania sprawia, że ciężko się oderwać od jej lektur, widać przez to, że kocha to, co robi. Często również w swoich tekstach bazuje na osobistych przeżyciach, wzbogacając tym jeszcze bardziej treść, którą chce nam przedstawić. Nie wstydzi się przedstawiać swojej przeszłości, ile sama musiała w swoim życiu przejść, żeby być tu, gdzie teraz jest. Tworząc w ten sposób różnego rodzaju rady, przestrogi, morały, z których można naprawdę wiele wynieść. Daje możliwość poznania życia na swoim przykładzie, że nie warto się nigdy poddawać i odnaleźć spokój w swoim życiu, co stara się nam przekazać w swoich utworach. Po przeczytaniu którejś z książek zmusza nas, czytelników do długich i na pewno owocnych przemyśleń, dzięki czemu jej twory zyskują jeszcze na większej wartości niż jakie dotąd dane było mi przeczytać książki.
Jednak o czym mówi jej najnowsza książki „Kochaj”? Poniekąd już sam tytuł zdradza nam, o czym będzie poświęcona treść, którą nam chce przekazać. Jest to zbiór 50 felietonów opowiadających o przeróżnych sytuacjach, emocjach, jakie w nas niekiedy siedzą, a ich brak upustu niekiedy niszczy nasze życie. Będąc swoją formą skierowana do osób, które nie potrafią się zaakceptować, pokochać, zostały przez najbliższych zranione a emocje, jakie wraz z tym idą, nami targają. Sama autorkach opowiada tutaj o sobie, o problemach z alkoholem, o ludziach ważnych w jej życiu, bądź o walce z chorobą. Mimo której nigdy nie straciła wiary, woli walki i czerpie z życia najlepsze co tylko może być, doceniając je. Dlatego powinniśmy sami sięgnąć po jej książki, by dać jej możliwość dać nas „zarazić” tak wielką wiedzą, która wpłynie na nas na pewno pozytywnie. Regina Brett jest prześwietną pisarką, pisze bez zbędnej kokieterii, rzeczy, które by tylko zniszczyły całą jej twórczość, jest w tym wszystkim również szczera, prawdziwa i nie dostrzeżemy tutaj czegoś nad wyraz wyolbrzymionego. Jest z tego, jak i wielu powodów ceniona, jak również przeze mnie samą. Dlatego z wielką radością polecam wam jej kolejną książką, jak również tym którzy jeszcze jej nie czytali po sięgnięcie jej innych dzieł, bo naprawdę warto.

listopada 16, 2017

Młody świat

Młody świat
Młody świat
Wydawnictwo: Insignis
Autor: Chris Weitz
Stron: 360

Chris Weitz przedstawia nam swoją pisarska wizje apokaliptycznego świata, w którym tylko nastolatkowie mają prawo żyć, dorośli ani dzieci tutaj nie istnieją, co sprawia, że Ci, którzy przeżyli, nie mają żadnych na to szans. Zapytacie na pewno, dlaczego ich nie mają, skoro w grupach mogą spróbować przetrwać. Z tego powodu, że gdy osiągną wiek dojrzałości, zapadają na ciężką chorobę, co skutkuje śmiercią, również nie ma tutaj mowy o tym, żeby narodziło się nowe pokolenie, seks w żaden sposób nie sprawia, że kobieta zachodzi w ciąże. Wszystko więc wygląda, jakby miało się zakończyć wielką zagładą ludzkości bez żadnej nadziei, a jednak, dzieje się inaczej. Jeden z grupy Jeffersona ma informację, które mogą ich zaprowadzić w miejsce, gdzie mogą odnaleźć lekarstwo. Jednak nikt nie powiedział, że będzie to spokojna i nie ryzykowna wyprawa, gdyż niesie ze sobą masę niebezpieczeństw. Dzikie zwierzęta, które mogą w każdej chwili zaatakować, grupy bandytów czy fanatyków, którzy są zdolni do wszystkiego, również nie dadzą im spokoju. 

Akcja zaczyna się w Nowym Jorku gdzie to Jefferson, który został przywódca grupy na Placu Waszyngtona, stara się przeżyć ciężkie chwile dla gatunku ludzkiego, jednak nic nie sprawia, że następny dzień będzie o wiele bardziej optymistyczny. Skrycie, chłopak, podkochuje się w Donnie. Żyją w świecie pogrążonym w chaosie z wiedzą, że ich życie niedługo się skończy. 

Zabrakło dorosłych, a co za tym idzie, młodzież musiała sobie sama zacząć radzić ze sprawami, które niegdyś były tylko na barkach starszych osób, musieli się nauczyć zdobywać pożywienie, lekarstwa, ustanowić zasady, które wraz z dorosłymi zniknęły, wszystko to pogrążyło świat jeszcze w większym chaosie i brak prądu czy jakiejkolwiek rozrywki to przy tym nic. 

Sama akcja toczy się z perspektywy dwóch osób Jeffersona, który widać, że jest opanowanym chłopakiem, poważnym, a przede wszystkim stara się być dojrzalszy o wiele bardziej od innych, czego również wymaga stanowisko jakie posiada. Donna zaś jest jego przeciwieństwem, szalona, energiczna, chcąca zachować swojego młodzieńczego ducha.


Styl, w jakim pisze autor, jest typowo młodzieżowy takim, jakim tylko oni jedynie się posługują, jednak również wynika to z tego, że akcja dzieje się w pierwszoosobowej narracji, dlatego ich myśli, dialogi między nimi są właśnie typowo w stylu nastolatków. Zaś sama akcja nie pozostawia złudzeń, jest ona szybka, nie ma co narzekać na powolny przebieg zdarzeń, a forma, jaką jest napisana, czyta się ją lekko i bez żadnego problemu.

Post-apokaliptyczna tematyka powoli trafia ponownie na półki, przeżywając swoją drugą świetność wśród innych książek, a jedną z tych pozycji, która warto sięgnąć i przeczytać z ciekawości jest na pewno ta książka, która ja sama wam ogromnie polecam.

listopada 15, 2017

Flirt roku

Flirt roku

❤❤ Flirt roku❤❤

Wydawnictwo: Jaguar
Autor: Jennifer Echols
Stron: 336


Jennifer Echlos serwuje nam prosta historie o dwójce bohaterów, którzy obdarzają się silnym uczuciem, jakim jest miłość. Autorka powiela znane schematy w tymże gatunku, jednak nie sprawia to, że fabuła jest płytka czy mało interesującą. Mało to dzięki swojej prostocie lektura oferuje nam lekka, przyjemna z humorem opowieść, w którą ja sama z miłą chęcią się zagłębiłam. Gdyż autorka postarała się by jej książka trafiła do serc większej ilości odbiorców. 

Przechodząc do samej fabuły, opowiada on o niezależnej dziewczynie... Tia Cruz, bo o niej mowa lubi zabawę, alkohol i filtr bez zobowiązań. Jednak tylko nie na tym się kończy, również w notoryczny sposób olewa szkołę, spóźnia się bądź nie odrabia prac domowych, które miała do zrobienia. Nie wierzy w miłość, dlatego odtrąca ją z każdej strony, gdyż pracowała za długo na miano imprezowiczki, osoby, która lubi się zabawić i dobrze wypić. 

Jednak gdy w jej życiu pojawia się nowo co przeprowadzony chłopak, o imieniu Will,  dochodzi do szeregu wielu zmian, gdy chciała się z nim zabawić, dostrzegła, że chłopak nie należy do typu, który tylko szuka przygody na jedną noc, a wręcz przeciwnie, poszukuje stałego związku, będąc ambitną i poukładana osoba, która wie czego chce w życiu. Jednak gdy Tia dała mu jasno do zrozumienia, że między nimi do niczego nie dojdzie, niebawem zobaczyła go w towarzystwie innej dziewczyny. Sprawiło to, że poczuła dotąd jej nieznane uczucie, zazdrość. 

Jennifer Echlos budując to opowiadanie, stworzyła ciekawe postacie, będące dobrze zarysowane, przedstawione w książce sprawiają, że chce się poznać ich historie, która z biegiem czasu wiele nam tłumaczy, przedstawia, dlaczego z takiego, a nie innego powodu Tia wybrała taki los. Sama akcja również nie toczy się miedzy dwójka bohaterów i ich miłością, również jest poruszony temat wchodzenia w dorosłość, akceptacji siebie czy relacji z rodziną. Nie odbiera to urokowi książki, nie sprawia, że jest ciężką, dalej zachowując swój poziom.
Copyright © 2016 Podróż do krainy książek , Blogger