lutego 11, 2018

Cud na Piątej Alei

Cud na Piątej Alei
Cud na Piątej Alei

Autor: Sarah Morgan
Wydawnictwo: Harper Collins

Strony: 303



Eva jest wielką romantyczką, która wierzy w to, że każdy człowiek jest dobry. To szczera do bólu osoba, co nie sprawia, że przyćmiewa to inne jej pozytywne cechy, jest wielce kochana i uczynną dziewczyną, która pomoże osobom, które kocha. Jednak jej życie przepełnia żałoba, gdy jej babcia, ostatnia osoba z jej rodziny umiera, nie potrafi z tym faktem sobie dać rady i przepełnia jej to dusze, czując się z tego faktu samotna. Gdyż jako jedyna nie posiada nikogo, kto by ją kochał, przytulił i wspierał w każde sytuacji, bez znaczenia co to by było, jakby nie patrząc, jak na złość jej przyjaciółki już dawno mają swoich ukochanych, a ona ciągle wędruje ze samotnym sercem przez życie.

Nieszczęśliwy splot zdarzeń sprawia, że przez śnieżyce która panuje w Nowym Jorku, zostaje uwięziona w domu z cynicznym Lucasem (O którym swoją drogą była mowa już nawet w poprzednich częściach). Obydwóch nich łączy jedna i tam sama rzecz, oboje kogoś stracili w życiu. Jednak mężczyzna przegrał walkę i załamanie wygrało, nie potrafi się odnaleźć wśród ludzi, będąc samotnym pisarzem kryminałów, nie potrafi odnaleźć weny do ponownego czasu. Az zostaje uwieziony wraz z Evą w mieszkaniu, odnajduje w niej natchnienie i ponowna chęć nie tylko dopisania, ale i życia.

 Jednak czy to oznacza, że oboje dadzą sobie rade w jednym budynku? Są przecież jak ogień i woda, tak wiele ich różni a ich charaktery są tak odlegle, jakby mogło być to możliwe, by coś takiego się stało? Jednak tego musimy się dowiedzieć sami, gdyż napisana historia, w klimacie świątecznym, jest czymś naprawdę, co z miłą chęcią się czyta.

Jednakże książka nie jest pozbawiona błędów, niekiedy się gubiłam, gdy narracja z obu stron nie była w żaden sposób oznaczona, chociażby nagłówkiem z ich imieniem, co sprawiało, że było się rzucanym z jednej myśli do drugiej. Wydawało mi się, że gdyby nie to od początku o wiele lepiej by było się nawet skupić na całej akcji.


 Lecz tak jak wyżej wspomniałam, czyta się ją przyjemnie, historia, która nam dano, jest świetna i mimo kilku również nudnych momentów jest warta, by sięgnąć po nią i dowiedzieć się jak potoczą się losy drugoplanowej bohaterki, która wreszcie zdobyła miejsce w całej historii. Dlatego z wielką przyjemnością wam ją polecam, wiedząc, że jest to kolejna dobra część. Ci jednak pierwszy raz spotkali się z tą serią, polecam sięgnąć po pierwszą część i przekonać się jak miła i przyjemna jest to w odbiorze seria.



lutego 04, 2018

Dwór skrzydeł i zguby

Dwór skrzydeł i zguby

Dwór skrzydeł i zguby

Autor: Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Uroboros
Strony: 848



Dość długo musiałam czekać na następną część „Dworów”, jednak oto jest już w moich rękach i po przeczytaniu chciałabym się z wami podzielić swoją opinią w poniższej recenzji. Nie mogę wręcz uwierzyć w to, że, tom mający ponad osiemset stron był niczym gdy się czytało go szybko, a im bliżej się było końca, tym bardziej nie chciało się kończyć.



Jednak przejdźmy do samej książki, co w niej znajdziemy? Feyra musi stawić czoła ostatecznemu złu, jakie chce nie tylko rozgromić cały Prythian, ale również świat ludzi. Jest znów wepchnięta w wir zdarzeń, które zmuszają ją, by podjęła odpowiednie decyzje, znalazła nowych sprzymierzeńców, mogła komuś uwierzyć i zebrać armie, dzięki jakiej da rade złu, dlatego każda osoba jest ważna na wagę złota, gdyż może zmienić oblicze wojny. Sprawia to, że sama musi wrócić wręcz w ręce wroga, by w ten przebiegły sposób, dowiedzieć się co takiego knują. Wykazując się odwagą, chce w ten sposób uratować osoby, które kocha i nie da ich w żaden sposób nigdy zranić. 



Zdumiewająco napisana książka, w której widać, że autorka posługuje się wszystkimi umiejętnościami i wiedzą, jaka zdobyła, by to zakończenie, było jak najlepsze pełne akcji, intryg, emocji, miłości, kłamstw i prawdy, które mieszając się, wprowadza czytelnika w stan, w którym nie wie, co się dzieje, sprawia to, tylko że chce się czytać dalej, dowiedzieć jeszcze więcej wraz z naszymi bohaterami, których w tej części jest naprawdę dużo, gdyż pochodzą one również z pierwszego i drugiego tomu. Jest to ostateczne starcie zła z dobrem, przez co historia, która się toczy, ma swój rozmach, jak to już bywa u tej autorki, pełna emocji akcja wprowadza nas w bardziej spokojne momenty, w których możemy odpocząć i znów przeżyć coś niesamowitego zaraz z następnymi stronami. 



U wielu postaci widać metamorfozę, te, które kiedyś także wydawały się inne, teraz okazuje się, jakie są naprawdę, jest to trochę drażniące, gdyż ja sama chciałabym, wiedzieć co wpłynęło na postacie drugoplanowe, że właśnie tak, a nie inaczej się teraz zachowują, jednak nie można wszystkiego wymagać. 



Historia, która nam jest dane czytać, uważam, że jest odpowiednim zakończeniem całego cyklu „Dworu” i nic więcej nie trzeba w niej zmieniać. Jednak co najważniejsze widać, że autorka zostawiła sobie w swojej powieści wiele furtek, do które później może wykorzystać, by pisać, chociażby losy innych postaci w innych już mniejszych nowelkach. 



Dwór skrzydeł i zguby to dopełnienie przepięknego cyklu, który na pewno pozostanie w mojej pamięci na długo, gdyż wywołał we mnie wiele emocji, radości, wzruszenia, złości czy samej wielkiej chęci zemsty na jakiejś postaci. Była to cudowna przygoda, której zakończenie pozostawia u mnie potężnego kaca książkowego, wiedząc, że na pewno jeszcze trochę minie nim trafie na coś tak naprawdę dobrego. A do całej serii będę wracać i mam ochotę to zrobić jeszcze niebawem!



lutego 03, 2018

Cudowny chłopak

Cudowny chłopak
Cudowny chłopak
Autor: R.J. Palacio
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 416



Książka, którą stworzyła, R.J. Palacio jest trudno opisać, z tego powodu jak wiele ze sobą niesie pozytywnych emocji, jest pouczająca, mądra i pełna wzruszeń, a pomimo poważnego tematu potrafił autor wprowadzić humor, który był dodatkowym plusem tej całej opowieści.

Poznajemy w niej Augusta, dziesięcioletniego chłopca, który różni się od nas swoim, wyglądem, a konkretnie przez zmutowany gen jego twarz jest zdeformowana, dlatego z tego powodu musiał przejść ponad 27 operacji, które sprawiły, że o wiele lepiej wygląda. Chłopiec jednak musi się teraz spotkać ze światem, który go otacza bez rodziców, trafia do piątej klasy w szkole (Gdyż wcześniej mama go uczyła), gdzie będzie musiał zmierzyć się z brakiem akceptacji, chamstwem, nietolerancją z powodu tego, jak wygląda. Jednak nie oznacza to, że to miejsce staje się dla niego koszmarem, nie jest tak, poznaje tu również swoich pierwszych przyjaciół, czy dobroć i pomoc, jaka płynie z serc dobrych ludzi, gdy dotychczas jedyny kontakt miał ze swoimi rodzicami i siostrą.

Poruszała mnie ta opowieść nie jeden raz, gdy moja wyobraźnia przy tej książce wielce pracowała, każdy jej fragment wielce do mnie trafiał, a mimo młodej głównej postaci utożsamiałam się z nim, chcąc go zrozumieć jak najlepiej. Nawet fakt tego, że tak wiele przeżył, mimo swojego młodego życia, nie zatracił własnego „ja”. Jest pilnym uczniem, kochanym dzieckiem i trudno było, by uśmiech znikł, gdy książka porusza i cieszy. Wiele fragmentów sprawiało, że łzy zamieniały się w wielkie wybuchy radości, gdy podejście chłopaka do wielu spraw pokazuje, że nie poddaje się i czerpie z życia wiele, najwięcej jak może, ceniąc sobie życie i wiedząc, że jest to dla niego dar. Żyje wśród kochanych ludzi, przez co nigdy mimo cierpienia nie miał powodu, by się załamać, został wychowany na cudownego chłopaka.

Potrafi nas dużo nauczyć, gdyż mimo że jest to opowieść o młodym człowieku, który się zmaga ze światem, potrafiłam z tej pozycji wynieść wiele nowych rzeczy, zrozumieć wiele i po prostu się cieszyć, że tak wspaniała opowieść do mnie trafiła. Również warto nadmienić, że nie tylko mamy tu perspektywę chłopca, a jego rodziców i innych postaci, dzięki czemu również o wiele lepiej możemy zrozumieć inne osoby, które są nam przedstawianie. Wszystko się składa na znakomitą całość.

Ciężko jest zrecenzować tę książkę, nie z tego powodu, że jest jakaś zła, nudna czy może denna i nic nie wnosi. Wręcz przeciwnie, z powodu prostoty, poczucia humoru a przede wszystkim historii, która nas również może nauczyć wiele, sprawia, że trudno jest dobrać odpowiednie słowa, by opisać treść, jaką prezentuje ta pozycja. Jednak mimo tego mam nadzieje, że was zachęciłam, gdyż jest to lektura, obok której nie możecie przejść obojętnie i sami się musicie przekonać, jak cudowna tworzy historie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:


stycznia 16, 2018

Żółwie aż do końca

Żółwie aż do końca
Żółwie aż do końca
Autor: John Green
Wydawnictwo: Bukowy las
Liczba stron: 312




Kto zna Johna Greena, wie, że jest on chory na OCD (Zaburzenia obsesyjno-kompulsywne), zmuszają go one do wielu różnych rzeczy, które nie są w żaden sposób przez niego kontrolowane, takie natręctwa powracają i niekiedy są ogromnie uciążliwe. Jednak jako pisarz może to przelać na kartki, by czytelnik, który sięgnie po taką książkę, zrozumiał, co taki człowiek czuje, myśli, czy odczuwa za każdym razem przy takim ataku. Jak każdy z nas chce prowadzić zwyczajne życie niczym się niewyróżniające od naszego. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby nam przekazał tę wiedzę, która posiada, mając w swoich dłoniach talent do pisania lektur. Mimo tak poważnego tematu jest kilka zastrzeżeń do samej pozycji, jednak to w dalszej części recenzji.

Azie, jest szesnastoletnia dziewczyna, która w każdej warstwie społecznej stara się być dobra, nie sprawiać problemów i być jak najlepsza we wszystkim, co robi. W którymś momencie w jej życiu zachodzi pewna zmiana, bo kto by również i z nas pomyślał ze zostanie amatorskim detektywem. Po namowach koleżanki, Daisy, bierze udział w odnalezieniu miliardera Russella Picketta. Gdyż samą nagrodą za odnalezienie mężczyzny jest sto tysięcy dolarów.

Tak się składa, że Aza zna jego syna Davisa, do którego sama próbuje dotrzeć i dowiedzieć się od niego kilku spraw na temat ojca chłopca, mając nadzieje, że zbliży ją to do odnalezienia mężczyzny. Sama nie jest mimo wszystko przekonana czy będzie ją pamiętał i czy w ogóle nawet rozmawiać.


Z jednej strony sama fabuła książki zachęca do tego, by po nią sięgnąć, a przede wszystkim, gdy poznamy jeszcze fakt tego, jaki temat ona sama porusza. No ale właśnie jest to „ale” akcja, jaka toczy się w książce, w którymś momencie traci swój główny tor i schodzi różnymi innymi na boki, jakby autor chciał zapełnić luki, których moim zdaniem nie ma. Nie daje nam w ten sposób jednolitej treści książki. Jednak mimo tego faktu, jest to bardzo ciekawa pozycja, w której temat, jaki jest poruszany i fakt tego, jak dokładnie wiemy, co dzieje się głowie Azi jest naprawdę czymś, po co warto sięgnąć.

stycznia 13, 2018

Tekst

Tekst
Tekst

Autor: Dmitry Glukhovsky
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 368


Dmitry Glukhovsky swoją nową książką wielce zaskoczył swoich fanów, ale również grono czytelników, które na pewno go kojarzy z takich pozycji jak trylogia Metra czy Futu.re, które również znalazły wiele swoich odbiorców. Jego styl i treść, jaką prezentuje, na przestrzeni lat się zmieniała, jego język pisarski dojrzał, a sam w swoich dziełach zawierał coraz to ciekawszą akcję, która w moim odczuciu właśnie taka była. Teraz zaś schodzi bardziej na Ziemie i przedstawia nam książkę bardziej uwzględniająca problemy rzeczywistego świata. Poruszył bardzo ciekawy wątek, którym jest to, że posiadając czyjąś komórkę, tak naprawdę wiemy o nim wszystko i w internecie nie będzie to żaden problem, aby się pod niego po prostu podszywać i to z wielką skutecznością.

Głównym bohaterem lektury jest Ilja Goriunow, były więzień, który stara się wrócić do rzeczywistości, szarej, na wszelki sposób ponurej i bez planów na przyszłość wiedząc, że dla byłego skazańca nie ma miejsca w społeczeństwie i nie ma co liczyć na to, że będzie inaczej i w tym przypadku. Wszystko jednak zmienia jeden dzień, kiedy to w jego ręce dostaje się iPhone, w którym skrywa się cyfrową „duszę” osoby, która ją posiadała, kontakty, wiadomości, wszystko, czego można zapragnąć. Bez problemu przechwycą tożsamość owej osoby i bawi się jej kosztem w internecie, przecież nikt nie wie, że to naprawdę on. Cała ta „zajawka”, jaką wokół tego miał sam Ilja sprawiło, że coraz bardziej go to wciągało i nieodparcie pragnął jeszcze więcej.


Pełna emocji książka, która swoją tematyką na pewno znajdzie wielu odbiorców nawet wśród osób, które nie polubiły poprzednich utworów autora. Ta książka jest w ogóle inna, porusza temat współczesnego świata, granicy prywatności w sieci, szacunku do czyjejś tożsamości, którą jak widać, tak lekkomyślnie można komuś w internecie zabrać. Sprawia to, że zmusza nas to do przemyśleń porządnych mocnych, nawet i na długie chwile nas zatracających w myślach. Następna udana pozycja w wykonaniu Dmitra, jednak ma wielkie wrażenie, że czas, w którym się to dzieje, czyli teraźniejszość, nie pozwoliła pisarzowi do końca rozwinąć wątku, tak jak chciał. Tak jakby granice współczesności go blokowały. Jednak mimo tego przeczucia jest i tak warta, by po nią sięgnąć i zobaczyć jak autor poradził sobie z takim niecodziennym tematem poruszanym w owej literaturze.

stycznia 07, 2018

Pocałunek zdrajcy.

Pocałunek zdrajcy.
Pocałunek zdrajcy.

Autor: Erin Beaty
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 472




„Pocałunek zdrajcy” wydaje się z samego początku bardzo banalną wręcz książką, która tak naprawdę swoje skrzydła ukazuje dopiero z biegiem rozwijającej się akcji. To właśnie została poprowadzona ta pozycja, wywarło to na mnie miłe zaskoczenie i nie żałuję, że skusiłam się na jej przeczytanie. Jest to pełną ciekawych przygód i postaci historią, którą mam nadzieję, że swoja recenzja, zachęcę was, byście po nią sami sięgnęli.

Sage Fowler, główna bohaterka książki, jest pewną siebie osobą, wie, czego chce w życiu i nie zamierza ulegać zdaniu innej osoby, chociażby takiej która na niej wywiera małżeństwo z obcą osobą. Sama jest bardzo inteligentna,  kocha czytać książki, zaś sama pasja do nich zaraził ją jej ojciec.

Historia dziewczyny, którą poznajemy, zaczyna się od tego, że jej wuj chce ją wydać za mąż, Sage nie ma zamiaru pójść w zamążpójście, w żaden sposób tego nie chce i zamierza tego, jak może uniknąć. Jednak nie jest to takie proste, jak by mogło się wydawać, Sage trafia do swatki, która ma w tym wszystkim pomoc, jednak wiadomo jak nastawiona do tego dziewczyna, pozostawia po sobie tam ślad. Jednak kobiety to nie razi, mając do niej, w ogóle inne plany niż mogło się jej wydawać. Proponuje jej prace swatki, może i nie była to jej praca marzeń, jednak mogła jej zapewnić możliwość ucieczki z domu. W ten oto sposób wraz z innymi dziewczynami wyrusza w pełną niebezpieczeństw i wrażeń przygodę. Gdy to sama Sage wykorzystując swój status swatki, zaczyna zdobywać informacje od kandydatów, którzy do niej przychodzą szpiegować i w ten sposób wyciągnąć z nich potrzebne informacje. Jednak sprawy się komplikują, gdy podczas jednej z misji spotyka księcia i wszystko wywraca się do góry nogami.

Książka Erin Beaty wywarła na mnie pozytywne wrażenie, zachowała swoja oryginalność i świeżość, jakiej brakowało mi w takich typu książkach, to jak się dowiadujemy o wielu sprawach, potrafiło nie raz zaskoczyć, a sama, będąc pod wieloma aspektami dobrze napisana, sprawia to, że jest to lektura, która na pewno bardzo przyjemnie się czyta. Okładka dodatkowo umila oko czytelnika i zdecydowanie pięknie prezentuję się na półce wraz z innymi.

stycznia 05, 2018

Kroniki Shannary

Kroniki Shannary
Kroniki Shannary
Wydawnictwo: Replika
Autor: Terry Brooks
Stron: Cz. 1 - 448, Cz.2 - 480, Cz.3 - 464



„Kroniki Shannary” przez ponad czterdzieści lat swojego istnienia zaskarbiły sobie miejsce w sercach wielu tysięcy ludzi, którzy pokochali tę serię za to, jaką jest. Na jej podstawie powstały gry, ponad dwadzieścia książek z tego cyklu, jak i nie dawno tak wydany serial na jego podstawie. Jednak od samego początku Kroniki budziły kontrowersje w licznej grupie odbiorców, gdyż widać w niej dużą inspirację dziełami Tolkiena. Czy wyszło to mu na dobre? Trzeba samemu do tego dojść, zobaczyć czy taki sposób przedstawienia historii z zaczerpniętymi pomysłami przypadnie nam do gustu.

Zacznijmy więc od samego początku, przed tym, jak zaczęli jeszcze się pojawiać ludzie, toczyła się zażarta walka pomiędzy dobrem a złem. Po długiej walce udało się pokonać zło, jednak przez swoją okrutną naturę nie mogło zostać absolutnie zniszczone. Z tego powodu powstało magiczne drzewo Ellcrys które elfy wraz ze swoimi sojusznikami stworzyli by chroniła cały świat. Jak długo stoi drzewo, zło nie ma prawa się odrodzić. Dzieje się coś niemożliwego, drzewo zaczyna powoli umierać, co przeraża strażników którzy je bronią, gdy nigdy ani jeden liść nie spadł, chociażby z niego. Teraz zaś stopniowo ich ubywa, a wraz z tym zło odradza się i staje się coraz silniejsze.

Jedyną osobą, jaka może pokonać Lorda Warlocka, jest pół elf Will Ohmsford, który jako jedyny potomek z rodu Shannary może unieść miecz, który zgładzi ponownie zło i zapędzi je znów, skąd przyszło. Czuwa nad nim Druid Allanon, mężczyzna, który posiada tajemną wiedzę. Musi ją przekazać chłopakowi, by ten mógł stać się silniejszy, co sprawia, że staje się również jego kompanem i nauczycielem.

Lecz nie jest to jedyne zmartwienie jakie czeka naszych bohaterów. Jak wyżej podałam, drzewo umiera, zaś nikt nie wie jak temu przeciwdziałać. Do czasu, gdy księżniczka Amberle nie dostaje wizji za pośrednictwem drzewa, które jednak nie wprost i nie zawsze czytelnie przekazuje jej informacje. Musi przebyć długą drogę z ziarnem do miejsca, gdzie znajduje się fontanna Krwawego Ognia, by później z nim powrócić i je znów zasadzić.

Przez wszystkie trzy tomy dzieje się wiele, jest wartka akcja i niebezpieczeństwo, jakie się czai na głównych bohaterów, by przeszkodzić im podczas podróży, która ma uratować cały świat. Prócz tego są i te spokojne momenty gdzie poznajemy nowe miejsca, lokacje, które są prześwietnie opisane i przedstawiają świat, który wydaje się coraz to bardziej, dzięki temu, ciekawszy. Same również postacie podczas swojej misji widać, że się zmieniają i nie są jednolite przez to, a nie kiedy mogą nas zaskoczyć. Co dla mnie samej jest na plus.

stycznia 04, 2018

Hygge po polsku

Hygge po polsku
Hygge po polsku
Wydawnictwo: Insignis
Autor: Iza Wojnowska
Stron: 224

„Hygge po polsku” zapewne osobie, której książka wpadnie po raz pierwszy w ręce, o takiej tematyce, zada sobie to pytanie „Co to jest w ogóle to hygge?”, w języku polskim nie ma to dokładnego tłumaczenia, jednakże oznacza to w naszym języku, odnalezienie szczęścia w drobnostkach. Najczęściej są to właśnie rzeczy, które nas odprężają, sprawiają, że cieszymy się spokojem panującym we wnętrzu. Sprawiają w ten sposób, że czujemy się dobrze i przepełnia nas radość. Każdy zapewne z nas ma wiec taka rzecz, która może nazwać „hyggowaniem” i pomaga mu odstawić życie pełne stresu i cieszyć się ta jedną rzeczą.

Iza Wojnowska przedstawia nam różnego rodzaju historie osób, które w swoim życiu doświadczyły hygge i potrafią je również dostrzegać. Znajdziemy więc tutaj dużo osób z naszego kraju, ale również poza niego. To gdy czytałam każdą następną historię, wywoływało we mnie wielkie pokłady radości, gdyż jest to w piękny sposób opisany. Potrafi jednak to zarówno nas uczyć w sposób prosty do odbioru z przekazem, który łatwo odczytać, jak i daje nam do zrozumienia, że my również powinniśmy zacząć odszukiwać w swoim życiu właśnie te chwile, które nas napełnia nową energią do życia i wypełnią nasze usta w radosnym grymasie.

Jest tu także w tym wszystkim zawarta informacja, że Polacy często nie potrafią tego dostrzegać i cieszyć się właśnie tymi małymi drobnostkami. Jak każdemu wiadomo, Polacy to pracowity naród, gdy czegoś chcemy, osiągniemy to za wszelką cenę. Jednak jakim czasami kosztem? Czy nerwy i stres, jaki przeżyjemy, będzie tego wart? Tu właśnie jest pokazane, że warto jednak czasami zarzucić ręczny i zrobić to, co kochamy. Jeśli kochacie czytać książki, usiądźcie i czytajcie ja, kochacie spędzać czas z innymi, co stoi na przeszkodzie, by to zrobić! 

Mam wielka nadzieje, że tak jak i mi, tak, i wam otworzy oczy na pewne sprawy, i pokaże, że trzeba doceniać to, co mamy, cieszyć się jak możemy i abyśmy mogli w tym świecie znaleźć skrawek miejsca, gdzie i to my będziemy mogli się cieszyć pełnią życia, robiąc to, co kochamy.

grudnia 04, 2017

Pudełko z guzikami Gwendy

Pudełko z guzikami Gwendy
Pudełko z guzikami Gwendy

Wydawnictwo: Albatros
Autor: Stephen King, Richard Chizmar
Stron: 176

Stephen King wraz z pomocą Richarda Chizmara stworzyli ciekawą książkę opowiadającej o wielkiej odpowiedzialności, jaka spłynęła na młodą dziewczyną w tejże historii, jak także moralności, jaka dopada podczas jej wyborów. Prosta jednak interesującą lekturą ma nam wiele do zaoferowania, a fakt tego, że jest to cieńsze dzieło samego Kinga, sprawia na pewno że większe grono się na nią skusi i mam nadzieje, że tak właśnie się stanie. Jak sam Stephen mówił, to dzięki Chizmarowi mógł dokończyć książkę, gdyż dodał do niej ważne elementy, dzięki której cała historia nabrała sensu.


Jest rok 1974, gdzie latem poznajemy młodą dziewczynę, imieniem Gewndy Peterson, posiadająca kompleksy na temat swojej wagi, pragnie by docinki w jej stronę z tego powodu umilkły. Dlatego zrobi wszystko, aby móc schudnąć. Rozpoczyna wiec maraton po schodach zwanymi „schodami samobójców". Gdzie na końcu nich spotyka nieznajomego, odzianego wręcz całego w czerni i jedynie białej koszuli. Nigdy nie powinna rozmawiać z kimś, kogoś nie zna, przecież każdy to mówi, a mimo to było coś magnetycznego w tym mężczyźnie, co sprawiło, że nie mogła mu odmówić. Dostaje od niego pudełko posiadające niewyobrażalną siłę magii.

Rok 1977 trzy lata od wiekopomnego wydarzenia w życiu dziewczyny, zmieniło je o wręcz sto osiemdziesiąt stopni, znikła nam znana grubiutka Gwendy i pojawiła się piękna dziewczyna. Wszystko to za pomocą pudełka, które oferowało jej wiele, jednak za jaką cenę, gdy z tymi czynami szła wielka odpowiedzialność. Jednak co było na to poradzić, gdy wizja lepszego życia pochłonęła dziewczynę do reszty. Ciekawość w dziewczynie rośnie, a ona sama zamierza sprawdzić następne tajemnice pudelka. Postanawia wiec, że wciśnie czerwony przycisk i zobaczy, co się stanie...

Poruszająca opowieść, która na pewno do wielu trafi przez ciekawą formę, jaka nam prezentują autorzy, pokazują w symboliczny sposób poprzez guziki wiele morałów, które mogą nam przypomnieć i pouczyć w niemeczący sposób. Dostaliśmy w ten sposób lekturę pełną akcji, intrygi, która stworzył ten prześwietny duet, gdzie pomoc Chizmara wniosła nowelkę jeszcze na wyższy poziom. Dlatego z wielka ochota polecam ją wam przeczytać i zobaczyć jak dobrze jest napisana.

Za możliwość recenzji bardzo dziękuję wydawnictwu:


listopada 26, 2017

Gra anioła

Gra anioła
Gra anioła
Wydawnictwo: Muza
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Stron: 608

Pisarz prześwietnej książki „Cień wiatru” ponownie nas zaprasza do mrocznej Barcelony, w której poznajemy losy następnej postaci. Jest nią David, chłopak, który od małego jest zafascynowany książkami i nie potrafi bez nich żyć. Jednak z tego powodu w domu przez swojego analfabetycznego ojca jest karany, twierdząc, że jest to strata czasu. Jednak to nie łamie chłopaka, mimo zakazów okrutnego rodzica dalej czyta lektury, traktując je jak najbliższych przyjaciół. Również jego życie nie jest obsypane kwiatami, niepowodzenie w miłości, choroba, która zebrała swoje żniwo, czy brak jakiegokolwiek sukcesu w pisaniu sprawia, że chłopak się poddaje i nie wie, co już ma zrobić, gdy jego los to ciąg niepowodzeń.

 Jednak wszystko mogłoby się wydawać, zmienia się na lepsze z propozycją napisania powieści, za którą może dostać wielkie pieniądze, które pomogą mu również wyjść na prostą. Tak się nie dzieje, a od tego momentu jeszcze bardziej życie Davida się komplikuje i zmienia bez reszty, wypełnia się intrygami, tajemnicami, groza, która przyciska do fotela i chce się jeszcze mocniej czytać następna część dziejów tego cudownego cyklu.

Miłym akcentem jest tutaj również fakt, że znów witamy do księgarni „Sempere i Synowie” gdzie stary właściciel w młodym człowieku odnajduje bratnia dusze i za wszelką cenę pomaga mu wyjść na prostą, to on się staje się jego oparciem, nadzieja na lepsze jutro co wpływa na chłopaka pozytywnie. Również relacja między Davidem a Isabel, matką głównego bohatera książki „Cienia wiatru”, która jest nam dane w tym tomie lepiej poznać. Oczarowała mnie, pokazując, jak siła przyjaźni jest wielka i dzięki niej człowiek potrafi dalej żyć, wiedząc, że może na kimś polegać, a to wszystko dzięki temu, że chciała się czegoś od młodego pisarza nauczyć. Ich dialogi miedzy sobą były pełne humor, dowcipu, wprowadzając do czerni i szarości Barcelony kolory.

Sama główna postać jest bardzo interesująco napisana, gdy czytamy z zainteresowaniem i dokładnością losy młodzieńca, dowiadujemy się, kim tak naprawdę jest, każda cecha tego chłopaka była napisana z wielką starannością. Widać, że autor, przykłada wielką wagę do tego by każda postać w jego utworach, była wyjątkową, dlatego trudno nie jest pokochać sympatią przedstawionych postaci.


Drugi tom cyklu „Cmentarzu Zapomnianych Książek” jest pod kilkoma względami bardziej wymagający, jednak to nie zabiera uroku całej książce, a wznosi ja na wyższy poziom. To, co w pierwszej części mogliśmy odkryć od razu, tutaj musimy sami dostrzec, co jest ukryte pomiędzy liniami tekstu. Następna część, na której się nie zawiodłam, a z uśmiechem na twarzy skończyłam ją, wiedząc, że był to kawałek prześwietnej opowieści, do której na pewno z wielką chęcią wrócę ponownie za jakiś czas.

listopada 19, 2017

Cień wiatru

Cień wiatru
Cień wiatru
Wydawnictwo: Muza
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Stron: 520

„Cień wiatru” to książka w ogóle innego poziomu, w której zagłębiając się, odnajdziemy przepięknie wykreowany świat, postacie czy samą fabułę, która jest tutaj w każdy możliwy sposób dopieszczona. W żaden sposób nie koloryzuje swojej recenzji, a jedynie jestem pod wrażeniem tego, co owy pisarz stworzył, bo to, co czytałam, to było czyste arcydzieło, a nieliczne książki mogą się równać z tą pozycją. Carlos Ruiz Zafón jest z zawodu dziennikarzem, jednak mimo swojego zawodu oddał się swojej pasji do pisania książek, tworząc tym cykl powieści „Cmentarz Zapomnianych Książek”, dzięki któremu zyskał popularność i to nie bez powodu, każdy tom trzyma wysoki poziom i w żadnej chwili się nie zawiodłam, czytając pierwszą część, która wprowadziła mnie do fantastycznego świata. Jednak powróćmy do pierwszego tomu, bo to o nim mowa w tej recenzji, postaram się wam przedstawić powodu, dla których warto sięgnąć po tę książkę. 

Poznajemy w niej dziesięcioletniego chłopca Daniela Sempere, którego dzieje śledzimy od momentu, gdy jego ojciec, właściciel księgarni zaprowadza go w tajemnicze miejsce wewnątrz budynku jego pracy, odkrywa przed nim Cmentarz Zapomnianych Książek. Spośród tych wszystkich książek tato pozwolił mu na wybranie sobie jednej, by także i nadać jej w ten sposób nowe życie. Wybór Daniela trafia na powieść Juliana Caraxa „Cień Wiatru”. Chłopak, będąc zafascynowany dziełem pisarza, chce poznać inne jego utwory, jednak dowiaduje się, że jest to niemożliwe, wszystkie dzieła mężczyzny zostały spalone, a jedyny egzemplarz, jaki się zachował, jest w posiadaniu właśnie chłopca. Wraz z rozwojem zdarzeń poznajemy, że nie tylko chłopczyk jest nią ogromnie zainteresowany, lecz również tajemnicza nam osoba, która zrobi wszystko by ją zdobyć dla siebie i nie da spokoju młodzieńcowi. W tym wszystkim dochodzi jeszcze fakt, że uczepił się go inspektor, bezwzględny mężczyzna, którego nie da się lubić. Jednak najbardziej przerażającym faktem jest to, że Danielowi ukazuje się sam diabeł. 

Historia młodego chłopaka z biegiem czasu rozwija się i staje się jeszcze ciekawsza. Poznajemy jego dalsze życie, jego pierwsza miłość. Dokładnie nam dane jest również poznać jego ojca czy zatrudnionego w księgarni Fermina, który jest ciekawą postacią, w dodatku posiadającą cięty język, który nie raz idealnie komponował się w dialogi, w których uczestniczył, nadając humoru akcji i wywołując na mojej twarzy uśmiech. Czytając tę książkę, ma się wrażenie, że autor siedział nad nią wiele czasu, a każdą minute poświęcił dokładnie na dopieszczenie wszystkich co do joty zdań, jakie są w niej zamieszczone. Wraz z zagłębianie się w lekturę jest coraz trudniej się od niej oderwać.

Język, jakim się posługuje Carlos widać również przy opisie świata, jaki wykreował, gotycka Barcelona to nie miejsce, które często się spotyka w powieściach. Jednak dobrze przedstawione przez autora miejsca, wywołują zachwyt, ma się dzięki temu również tak pięknemu miejscu wrażenie, że jest się uczestnikiem tej akcji. Jakby się naprawdę stało obok i uczestniczyło w całej historii, a przede wszystkim jakby się tam żyło, sprawiając, że zapominamy o tym, że jest to jedynie zapisana historia. Jest to niesamowite uczucie, którego dawno nie czułam, czytając żadną z książek i zawsze sobie to cenie. Pobudza to naszą wyobraźnię, a ja każdym z aspektów tej książki dalej jestem niezmiernie zachwycona. 

Również i w książce nie zabrakło wątku miłosnego, który dobrze napisany tutaj, również odgrywa ważne znaczenie w opowieści. Bez której na pewno całość nie wyglądałaby tak samo. Nie oznacza to tylko, że na tym pisarz się skupia, gdy poznajemy życie Daniela. Jest tu wiele intryg, tajemnic, które swoim sposobem bycia ekscytują, chce się poznać na nie odpowiedz jak najszybciej, sama przez to śledząc uważnie akcje, by nic nie przegapić, a może i nawet samej coś wydedukować. Zemsty oraz różnej maści emocji podczas czytania również nie zabrząknęło. Jest to kunszt wśród literatury, który na pewno w mniejszym lub większym stopniu doceni tę książkę, gdy przeczyta, gdy na pewno będzie miał podobne zdanie jak ja, że jest to książka warta uwagi.

Sama jestem oczarowana pierwszą częścią, a przede wszystkim, tym z jaka starannością jest napisana. Przede mną jeszcze są części tego przecudownego cyklu, dlatego od razu po napisaniu tejże recenzji zabieram się za następna część. Nie mogę się doczekać, aż zobaczę, jak drugi tom wypada na tle pierwszego, co w sobie zawiera, jak również, gdy również będę mogla ponownie się z wami podzielić swoją opinią.
Copyright © 2016 Podróż do krainy książek , Blogger